wtorek, 4 sierpnia 2015

Shopping Queen. Lumpeksy.

Anna Popek w jakiejś banalnej rozmowie w tv śniadaniowej wspomniała, że jej córka jest mistrzynią wyszukiwania ciuchów za grosze w lumpeksach.

Myślę, że jeszcze kilka lat temu znana, doskonała pani z telewizora nie przyznałaby tego z takim luzem, wręcz ze swego rodzaju dumą.

Ale.
Lumpeksowe łowy nie są już postrzegane jako coś z konieczności, shopping dla ubogich, nie kojarzą się już z niemiłym zapachem, ciemną piwnicą i hałdami niemodnych ubrań po starszych paniach z tak zwanego zachodu.
Dziś te sklepy często z angielska nazywa się sekendhendami i nierzadko są to naprawdę przyjemne sklepiki, żeby nie powiedzieć butiki. Szczególnie w dużych miastach.

Odwiedzacie lumpeksy? A może unikacie jak ognia?
Kupujecie tam tylko flanelowe koszule dla męża budowlańca czy raczej szukacie ciekawych ubrań?
Ja bardzo lubię sklepy z używaną odzieżą i mam jasno sprecyzowane powody.
 I argumenty, które powinny przekonać nieprzekonanych.


1. Oryginalność
 Tam znajdziesz ciuchowe perełki. Nie ma w tym twierdzeniu nic odkrywczego.
W mojej szafie wisi sporo ciuchów z sh, których nie widziałam nigdy na kimś innym. Mają ciekawy krój, dziwne guziki czy przykuwający uwagę nadruk. Jeśli chce się kupić coś nietuzinkowego, ale nowego, trzeba sporo zapłacić. W second-hand'ach i charity shop'ach można trafić na taki smaczek i zapłacić kilka czy kilkanaście złotych.
 Zielone futro, dzwony, dzianinowa suknia bez pleców... jak się dobrze poszuka, się znajdzie.

 Uważam też, że to niesamowite źródło inspiracji.
 Na pewno każda(y) z Was, kto odwiedza te przybytki, niejednokrotnie skompletował całą stylizację, wychodząc od jednego zakupionego tam drobiazgu, jak chusta czy pasek.
Ja kiedyś nabyłam skórzane szelki (o, te) za 3 złote  i nagle pojawiły mi się liczne pomysły na zestawy z ich udziałem.

2. Jakość
Wolę kupić koszulę czy T-shirt Giny Tricot w lumpeksie niż nówkę w H&M. Nawet gdyby miały kosztować tyle samo.
Większość sieciówek, na które stać statystycznego Polaka, to sklepy z ładnie podanymi, ale fatalnie uszytymi szmatkami kiepskiej jakości.

Nie mówię, że w zwykłych sklepach jest źle, a w ciucholandach wspaniale, ale często się przekonuję że za przysłowiowy grosz nabyłam ubranie, które posłuży mi przez lata, a pralka nie będzie mu straszna.

W lumpeksie można upolować coś, co wręcz uchodzi za odrobinę luksusu. Na przykład kogo z Was stać, by kupować kaszmirowe swetry czy jedwabne szale? W cenach, za które oferują je zwykłe sklepy? Jasne, od święta można odżałować, ale sweterek za 500 zł uważam za zbytek i półkę, do której zasadniczo nie sięgam. Ale za zero mniej? A nawet jeszcze mniej? Dlaczego nie!?

Ubrania w ciucholandach czasami potrafią zadziwić stosunkiem jakości do ceny.

3. Dodatki
Moim zdaniem dodatki w sklepach są stanowczo za drogie. W porównaniu do sukienek, spodni czy butów, takie elementy garderoby jak apaszka, pasek czy też rękawiczki są po prostu drogie.
Bez tego strój bywa jednak nijaki. Chusta, naszyjnik, pasek, ciekawa czapka wieńczą dzieło, a w lumpeksach jest sporo takich drobiazgów. W cenach, które nie zatrważają.

4. Zdobycze przy okazji
 Sklepy z odzieżą używaną to również składziki wszelkich innych skarbów. Kupisz tam ładną ozdobę świąteczną hand-made, zasłonę, kupon pięknego materiału, ceramiczną laleczkę, bransoletkę, torbę... długo by wymieniać.
Lubię takie niespodzianki. A Wy?

4. Szyjesz? - wygrywasz!
Odkąd mam maszynę do szycia. przerobiłam dużo ubrań.
Zdarzyło Wam się znaleźć w lumpeksie jakąś ładną sukienkę albo świetną bluzkę, ale były za duże, miały za długie rękawy czy coś było w nich nie tak? A wy zagryzaliście z żalem wargi?  Oddawanie takiego ubrania do krawcowej zazwyczaj się nie opłaca. Ale jeśli ma się maszynę w domu, można sporo przerobić, skrócić, zwęzić, zaczarować.
Często zdarza mi się kupować ubranie, bo uszyto je z ciekawej tkaniny, na którą wcześniej czy później znajdę pomysł. Albo nie przeraża mnie ciuch o dwa numery za duży. Chwila moment i będzie leżał idealnie!




Słowem, lubię i doceniam lumpeksy.
I myślę, że nie bez powodu jest tych sklepów aż tyle. W każdej mieścinie jest ich co najmniej kilka. O dużych miastach nie wspominając.
Ubieranie się w lumpeksach to może być rodzaj hobby, sposób na modę. Mnóstwo moich znajomych tam chadza. Blogerzy modowi też otwarcie się do tego przyznają.
To nie coś wstydliwego, przeciwnie - jeśli masz dar szperacza i silnie rozwinięty instynkt łowczy, inni na pewno ci zazdroszczą;-))

*    *    *

Pozostajemy w temacie.
Kiedy przymierzyłam sobie zestaw, który dziś Wam prezentuję, powiedziałam do mojego dziesięciolatka: "Zobacz - koszula za sześć złotych, spódniczka za dwa złote, kurtka za dwie dyszki..."
"No, Shopping Queen", podsumował.
:-)

Tak, nie da się ukryć, że to tani zestaw. Ale czy wygląda źle? Myślę, że lepiej niż nowe chińskie fatałaszki z targowisk. I choć nie przywiązuję szczególnie wielkiej wagi do metek, raczej obiektywnie oceniam, czy coś jest dobre i zwyczajnie ładne, to akurat tu pokazuję ubrania, za które w standardowym sklepie trzeba troszkę zapłacić.

Nowe są trampki, torba i okulary (bryle to pamiątka z tegorocznych wakacji).

Do rzeczy.
Zdjęcia.
















fot. Riko



koszula (shirt) - sh
spódniczka (skirt) - sh
kurtka (jacket) - sh
pierścionek (ring) - sh
torebka (bag) - Sinsay 
okulary (sunnies) - nn
zegarek (watch) - nn
trampki (sneakers) - nn
 


37 komentarzy:

  1. I pomyśleć, że takie cuda można dostać w sh!
    Świetnie wyglądasz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super ciuszki. Ze wszystkim się zgadzam. Galerie i ścieciówki mnie męczą. SH to orginalność i inspiracja - a przeróbki dla mie to już nałóg.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tylko niestety większość ubrań, jakie ja widuję w moim lumpkach jest koszmarnie poniszczona.
    Pomechacone swetry, porozpruwane płaszcze... i choć rozprucie można zaszyć, to nie każde pomechacenie da się wygolić.
    Ja nie umiem kupić zniszczonego ubrania - czy w sieciówce, czy w lumpeksie.
    Niska cena mnie nie przekonuje ;P

    dlatego lumpeksy odwiedzam ostatnio coraz rzadziej - aczkolwiek każda podróż zwykle kończy się upolowaniem czegoś ;)
    Swoją drogą - bywanie w lumpeksach uszczuplało swego czasu mój portfel ;P
    tam łatwo wpaść w sidła złudzenia, że prawie nic się nie wydaje :D

    a jak tak człowiek podsumuje... ;P

    ładny ten Twój zestaw jest - w takim nieco innym od tego, który zwykle mi się z Tobą kojarzy stylu ;)
    wyglądasz jak nastolatka - chociaż ta koszula to dość elegancka jest.

    a bryle kocham ;P "moje" są ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, znaleźć coś niezniszczonego to cud w najbliższym mi sh. Moje osobiste ubrania nie są tak złachane jak te tam. Dlatego zaglądam raz na miesiąc i tak niucham, szukam dziury w całym, pewnie denerwując pania sprzedającą :)
      Jeśli idzie o dzisiejszy Twój strój, to podoba mi się koszula ;)

      Usuń
  4. Witam
    Tak bardzo lubię takie sklepy , gdzie kupuje się za groszę właśnie takie perełki ..szczególnie lubię znależć jakiś niebanalny materiał ..ale wszystko tam jest fajne za parę groszy . A tak a propos z poprzednich wpisów te piękne miasta w Bułgarii widziałm juz kilka razy a ostatnio nie tak dawno bo tydzien temu i trudno mi wrócić do rzeczywistości ( w samochodzie mam jeszcze pełno piachu z plaży )
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też odwiedzam lumpeksy i cieszę się, gdy znajdę coś oryginalnego. Myślę, że w dzisiejszych czasach to żaden wstyd. Nie kupuję torbami, ale jak zobaczę coś ciekawego to biorę.Twoja stylizacja bardzo mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mam problemy z tym żeby pójść do ciuchlandu i wyszukiwać fajne rzeczy. Nie mam nawet problemu z tym by o tym mówić czy napisać. Żałuję tylko, że nie mam zdolności krawieckich żeby przerobić jakąś sukienkę czy bluzkę :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo podoba mi się takie połączenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja już wielokrotnie ubolewałam na tym ze nie potrafię wynajdywać takich perełek w lumpexach jak Twoje... Spodnica jest przepiękna a za kurtka jeansowa chodzę juz ktorys sezon ale ceny w sklepach sa momentami zaporowe.

    Nie zgodzę sie jednak z tym co napisalas odnosnie złej jakości ubrań z sieciówek. Tez sie moge powołać na telewizje sniadaniowa ;) i eksperyment ktory przeprowadzili. Dano do obejrzenia znanym polskim projektantom i kreatorom kilka modeli ubrań luksusowych marek i tych tanich, sieciowych. W kilku sytuacjach byli naprawde zaskoczeni jakością... T-shirt po 19 zł okazywały sie lepiej wykonane niz te po 500...

    OdpowiedzUsuń
  9. No jest to prawda. Pamiętam jak w połowie lat 90' koleżanka z podwórka z Mamą chodziły do ciucholadnu, cała dzielnica parszywie się z niej 'nabijała'. Ciucholandy, szmateksy, lumpeksy były czymś hmm 'uwłaczającym'. Jak piszesz. Teraz jest to synonim oryginalności - SH lepiej brzmi, czyli jednak nomenkaltura...

    Odkąd otworzyli SH na osiedlu u Rodziców chadzam, wybieram rzeczy dobrej jakości, można nabyć i z metkami i na takie też poluję:).
    Ostatnio odkryłam wirtulane vintage shopy, i chwalę sobie, bo w dobrej cenie świetne rzeczy można nabyć.

    W sieciówkach też kupuję i nie ma tam źle, tylko wiadomo, ceny ;).

    Piękne rzeczy złowiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetnie wyglądasz, super look. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię czasem coś fajnego za grosze upolować w sh, ale ostatnio z czasem krucho, a to dość czasochłonne zajęcie. Mój najlepszy łup z sh, to wełniany (gryzący jak cholera, ale za to jaki ciepły:) sweter, za zeta:)
    Wyglądasz czadersko w takim wydaniu, spódnica i okulary fantastyczne!:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dla mnie, to prawdziwe sezamy ze skarbami! Choćbym miała nic nie kupić, to lubie sobie poszperać:))
    Zazdroszczę Ci całego zestawu! śliczna kiecka! I ma kieszenie!
    Nie sztuka mieć kupę kasy i się ubrać w same markowe ciuchy. Sztuka jest skomponować "coś z niczego"!
    Twój syn prawdę rzekł:)))

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie można się nie zgodzić. Lumpeksy uwielbiam, 99% mych ciuchów stamtąd pochodzi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak do nich nie chodzić??!!

      Usuń
    2. ha, sama bym chciała wiedzieć hehe:)

      Usuń
  14. Bardzo ładny zestsw i pięknie dię.w nim prezentujesz.lubię takie sklepiki. Tu gdzie mieszkam msm też specjalne sklepy gdzie kobiety oddają ciuszki tulko od wielkich projektantów i jak nie lubić takich sklepów:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wyglądasz wspaniale! Koszula mnie urzekła! Dodatki również bardzo mi się podobają :)

    http://izabielaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak Ty bosko wyglądasz! Jestem zakochana! :)
    Ja uwielbiam zakupy w sh, w najnowszym wpisie mam właśnie spodenki z lumpeksu :)
    Ptysiablog

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja chyba od zawsze w Tv słyszałam ze SH to super są .
    Sama nie umie nie potrafię nic znaleść
    Ale takie SH 2 razy do roku dla dzieci jak najbardziej lubie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieskromnie powiem, że w sh jednak trzeba umieć coś znaleźć. Ja jestem mistrzynią, zawsze coś ciekawego wytargam

      Usuń
  18. Zachodzę do sh jak tylko mam okazję (na szczęście ostatnio nie mam ich zbyt wiele, bo szafa moja nie pomieści już więcej ciuchów ;)).
    Ależ mi się podobasz w tym zestawie!!! Super!!!

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetne łupy, uwielbiam takie wzorzyste wariacje. Wyglądasz super :)

    OdpowiedzUsuń
  20. o kurcze mistrz! rewelacyjny set za grosze! nie ma u mnie w miescie speclanie lumpeksow... jest jeden z fajnymi ciuchami typwe vintage perelki... no ale ceny zawrotne!

    OdpowiedzUsuń
  21. amazing post, kisses!

    http://itsmetijana.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. Super! Ja niestety szybko się zniechęcam po kilku takich wyprawach. Chyba nie mam szczęścia do takich perełek ;)

    http://meggnow.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. odkąd otworzyli u mnie dwa ogromne lumpeksy, to uwielbiam tam robić zakupy! jednego dnia są normalne dostawy, a następnego dnia dostawa LUX. osobiście chodzę na te drugie, bo nie ma aż takiego tłumu walczących, ale i taka adrenalina spora :D zbieram się do napisania o moich przygodach z sh, ale muszę jeszcze trochę perełek nazbierać ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Wyglądasz fantastycznie, bardzo udane połączenie :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Bez lumpeksów nie da się żyć ;) Ale czytając komentarze muszę się zgodzić, że tam trzeba umieć szukać. Aczkolwiek jest to umiejętność którą da się nabyć, nie musi być wyssana z mlekiem matki :D Praktyka czyni mistrza. A zestaw świetny :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  26. ładnie łowisz perełki ;) ja staram się w ogóle rzadko kupować ubrania, więc nie skupuję z sh, bo to później zalega w szafach, ale też nie omijam łukiem sh. Wydaje mi się, że też mam dar wyszukiwania udanych egzemplarzy wynikający z powolnej, nieśpiesznej natury, więc może właśnie dlatego staram się zachodzić jak najrzadziej ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. I love love love your skirt! <3 Beautiful mix of colors and textures in the outfit, too! Adorable shoes. :DDD <3

    - Anna

    www.melodicthriftychic.com

    OdpowiedzUsuń
  28. Oczywiście, że wyglądasz DOBRZE! Shopping Queen - no tak, nie sposób tego nie stwierdzić, jeśli za takie ceny zrobiłaś dobre zakupy! ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Koszula boska - moje ulubione niebieskości.:)
    Czasem uda mi się też cosik upolować w sh.
    Pozdrowionka!

    OdpowiedzUsuń
  30. You are so beautiful and you picture looks so charming

    http://www.jacketsalemalls.com

    OdpowiedzUsuń
  31. Flanelowe koszule zawsze szukam w lumpeksach i potem je zakładam na budowę. Co do spodni i butów, to wole te lepszej jakości ubrania zakupione w sklepie specjalistycznym z odzieżą bhp. Mimo to, bardzo fajny strój :)

    OdpowiedzUsuń