piątek, 24 lipca 2015

Wakacje w Bułgarii. Sozopol.

Mogliśmy pojechać tylko do jakiegoś kraju unijnego, bo ja i młody nie mieliśmy ważnych paszportów, a że perspektywa wyjazdu pojawiła się dość niespodziewanie (Riko jednak dostał urlop!), nie było opcji, że zdążymy z dokumentami.
Mnie ciągnęło do Grecji, ale padło na Bułgarię. Przeczytaliśmy mnóstwo opinii o hotelu i miejscu i coś nam mówiło, że to jest to.

Bułgaria - kierunek wakacyjny pokolenia naszych rodziców. Złote Piaski modne w PRL-u, ściana wschodnia się bawi - takie miałam skojarzenia. Troszkę się więc obawiałam, że ten wyjazd to będzie rodzaj retrospekcji i powrót do komuny. Już widziałam ten siermiężny ośrodek wczasowy zwany szumnie hotelem, trącące myszką meble i takie tam.
Ależ się zdziwiłam!

To ciekawy kraj z przepięknym wybrzeżem, czystym i ciepłym Morzem Czarnym i piaszczystymi plażami, a to tygryski lubią najbardziej;-) Hotel też powalił, ale ja nie o tym...

Dziś chciałabym Was zabrać do jednego z bardziej znanych miast bułgarskiego wybrzeża, Sozopola.

Mieszkaliśmy raptem 8 kilometrów od Sozopola, zatem nie mogliśmy się tam nie udać na małą wycieczkę. I było warto. Zastaliśmy urokliwą, pięknie położoną miejscowość z bogatą historią, typową dla starych bułgarskich miast zabudową (od dołu kamień, u góry drewno). Sozopol, a ściślej jego stara część, to dawna wioska rybacka. Wciąż jest tam niewielki port, w którym cumują łodzie.

Sozopol to niewielki cypel. Miasteczko leży nad brzegiem zatoki, a od wody oddziela je albo plaża, albo skalne klify.
Turystów nie ma zbyt wielu, spodziewałam się na pewno więcej. W nowej części miasta owszem, hotel na hotelu i sporo plażowiczów, ale tam tylko przemknęliśmy taksówką. W old town natomiast jest raczej spokojnie, nie odczuwa się, że to turystyczna atrakcja. Czas się słodko ślimaczy, przestrzeń zaprasza, a cisza miło kołysze.
  Bardzo przyjemnie jest się tam powłóczyć wąskimi, kamiennymi uliczkami, zajrzeć do kameralnych tawern i kafejek oraz małych sklepików.
My szliśmy bez planu, przed siebie, dając się prowadzić meandrycznym ścieżkom. Wciąż mnie coś urzekało. Starałam się, oczywiście, co nieco uwiecznić...


















 
 
Niemal przy każdym domu rośnie winorośl. Cóż, bułgarskie wina cieszą się dobrą sławą, pewnie nie wzięło się to znikąd i produkcja win ma bogatą tradycję, kultywowaną nawet na maleńką skalę, w domowych piwnicach;-) Trudno też odebrać urodę furtkom. balkonom i murom oplecionym gęstym, zielonym pnączem.


 

Niektórzy mogą być zaskoczeni, ale w Bułgarii rośnie też sporo drzew figowych. Można je spotkać  przypadkowo rozrzucone dosłownie wszędzie. Ich liście rzucają cień na chodniki, ławki, śmietniki. To drzewo jest nieco egzotyczne dla nas, Polaków, nie zaś w południowoeuropejskim kraju. Nie było mi dane spróbować świeżych owoców fig, ale zakupiliśmy konfiturę figową.





















Zastałam tam także coś, czego się spodziewałam po Bułgarii i co bardzo mi się podoba - rodzaj naturalizmu, taką... uroczą biedę. Bułgarzy nie pieszczą tych swoich perełek do granic, można znaleźć pęknięte ściany domów, odrapane bramy, kruszejące chodnikowe płyty i okna, które proszą się trochę farby. Ale mnie to pociąga i dostrzegam w tym mnóstwo piękna. Nie ma tego dużo, ale dość, by przypomnieć nam, turystom, że to miasto, w którym toczy się także zwyczajne życie, w którym żyją ludzie. Może są starzy i ubodzy, może im się nie chce wziąć w rękę pędzla czy kielni. Poza tym myślę, że to mentalni południowcy - z dość luźnym stosunkiem do obowiązków;-)








Na koniec zdjęcie, które wrzucam, choć wyszło nieostre. Ale uwielbiam je. Ilekroć na nie patrzę, chciałabym włożyć ładną sukienkę i pójść tam na randkę...


Jeśli ktoś rozważa wakacje w Bułgarii, niech się nie waha. Na pewno jest to kierunek bezpieczny, a wiadomo jak to ostatnio bywało z popularną wśród Polaków Tunezją czy Turcją. Niestety, przez zawirowania w innych chętnie odwiedzanych miejscach, ceny wycieczek do Bułgarii poszły znacznie w górę. Pozostaję jednak przy tezie, że są warte tych stawek.

Tym, którzy przed urlopem, życzę wspaniałej pogody, przygód, wypoczynku i wszelkich wrażeń.

27 komentarzy:

  1. Byłam tam, łaziłam tymi uliczkami 5 lat temu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To miałaś 16 lat i mama Cię samą puściła??

      Usuń
    2. Taa, 16 lat miałam w latach '80 i nigdy nie słuchałam mamy :D

      Usuń
    3. Pożartować człowiek nie może;-)

      Usuń
  2. Po prostu świetne zdjęcia! Piękne i interesujące miejsce :)
    Dzięki za wizytę i komentarz u mnie.

    Pozdrawiam,
    VANILLAMADNESS.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja się właśnie waham między Bułgarią a Grecją...

    OdpowiedzUsuń
  4. Żałuję, że nie wybrałam jednak Bułgarii... zdecydowałam, że z maluchem będzie jednak bezpieczniej w Polsce, tyle, że nie do końca polskie morze spełniło moje oczekiwania, ale w takim razie już wiem, co będę robić w kolejne wakacje ;)) Super zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, tam gdzie my byliśmy to idealne miejsce dla rodzin z dziećmi. Jak chcesz, to dam Ci namiary na mailu.

      Usuń
  5. To miejsce zamierzam odwiedzić mam nadzieję w niedalekiej przyszłości. Już od kilku lat myślę o tym kierunku na wakacje :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. wow! ale tam jest meeeegaa ;)))

    OdpowiedzUsuń
  7. ale ci zazdroszczę, piękne widoki <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale ładnie tam ;)

    http://sk-artist.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie byłam , moze kiedyś zawitam .... Kto wie ...
    Moja koleżanka z akademika była , ale bardziej gorrsko prowizorycznie ... Znaczy ona takie klimaty uwielbiała i pokochała Bułgarię za to ze jeszcze tak tak mało kurortowo, za Folklor i siermiężność . Teraz mieszka w głębi Bieszczad ;) siermiężnie ale szcześliwie ....
    Ładne zdjecia

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękna relacja, sama rozważam Bułgarię ale pewnie za rok dopiero :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękne, urokliwe miasteczko!!!! Świetna fotorelacja!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudny klimat, jestem zauroczona Twoimi zdjęciami ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. przekonałaś mnie w 100%, że w Bułgarii można spędzić urokliwe wczasy. Pięknie opisałaś wszystko, poetyckim piórem, (filolog takie opisy zawsze zauważy i doceni : " Czas się słodko ślimaczy, przestrzeń zaprasza, a cisza miło kołysze.")
    widzę cyrylicę, ktora jest moim drugim ojczystym językiem, więc czuła bym się tam jak w domu :) swojskie klimaty, urokliwe kamieniczki, winnice, horyzont nad morzem, bruk, majty na balkonach, folklor w witrynach, bluszcz, cegła nadgryziona zębem czasu, oj kocham takie zaciszne, klimatyczne miejsca.
    To była wycieczka z birem podróży, czy prywatna inicjatywa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To była wycieczka z biurem podróży. Kompletnie na ostatnią chwilę, więc nawet gdybyśmy chcieli organizować coś sami, było za późno. Ale nie żałujemy. TUI raczej nie zawodzi, a ten hotel, w którym byliśmy to coś wspaniałego.

      Co do języka - też jestem filologiem;-)

      Usuń
  14. Bardzo ładne miejsce,zazdroszczę :D
    Zapraszam do mnie. :)
    http://evelinololove.blogspot.com/2015/07/bikini.html

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak miło było tam wrócić. W 2005 roku mieszkaliśmy tam przez dwa tygodnie i było super. Uważam, że jest to najładniejsze miasto na wybrzeżu no i Nessebar oczywiście:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Beautiful photos! <3

    - Anna

    www.melodicthriftychic.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Zachęciłaś mnie tymi cudnymi fotami. A w kiecuszce wyglądasz bosko. Odwróć się na 2 raz. :)

    OdpowiedzUsuń