wtorek, 9 czerwca 2015

Szczypta elegancji

OPEN.
Nie chodzi o tabliczkę na drzwiach do kawiarni.
Bynajmniej. O coś znacznie poważniejszego.
OPEN - Ośrodek Profilaktyki i Epidemiologii Nowotworów w Poznaniu. Tam spędziłam wczorajsze popołudnie. I siedząc w poczekalni stwierdziłam, że napiszę o tym na blogu, bo warto przekonywać do badań profilaktycznych.

Nie, nie jestem chora. Ale poza chorobą czy tragiczną śmiercią moich najbliższych właśnie raka u siebie boję się najbardziej. Mam swoje powody - wszyscy z rodziny, których przyszło mi pożegnać, chorowali na nowotwór. To plaga naszych czasów, podły wróg, wobec którego wciąż pozostajemy raczej bezsilni. Ale nicnierobieniem tylko ułatwiamy mu podstępną robotę.

Półtora roku temu na raka zmarła moja ukochana Mama.

Nie była typem stękającej i jakoś szczególnie pochylającej się nad sobą i swoim zdrowiem osoby. Miała 60 lat, a jej kartoteka w przychodni była niemal pusta. Może gdyby badała sobie choćby krew...

Wyciągnęłam wnioski. Nie popadłam w jakiś obłęd, ale pewne kroki poczyniłam. Po pierwsze raz w roku podstawowe badania laboratoryjne. Po drugie raz w roku USG jamy brzusznej.
I po trzecie OPEN.

To ośrodek, który prowadzi badania genetyczne w kierunku nowotworów. Aby Wam zilustrować, w czym rzecz, powiem, że właśnie takie z pewnością wykonała Angelina Jolie, nim zdecydowała się na szeroko komentowane operacje.

Chcecie, abym Wam opowiedziała, jak to wygląda? Dobrze.
W tym ośrodku (musicie poszukać takiej placówki najbliżej swojego miejsca zamieszkania) możecie się dowiedzieć, czy macie zmutowany jakiś gen. Ale to nie jest tak, że powiedzą Wam, że macie zmutowany gen raka płuc albo raka mózgu.
To są geny o nic nie mówiących nazwach (jakaśtamcyfra i jakaśtamlitera). I dany gen jest wiązany z jakąś grupą nowotworów. Jeden może brać udział przy tworzeniu się zmian w nerkach, w płucach, w jamie ustnej czy na skórze.

To dlatego najpierw zaczyna się od wnikliwej rozmowy z pacjentem. Poznaje się jego ewentualne nałogi, aby ocenić ryzyko wystąpienia konkretnej choroby, a przede wszystkim historię nowotworową w rodzinie (dziś już chyba nie ma osób, które nie mają/nie mieli chorego krewnego). Dobrze być przygotowanym i znać przypadki zachorowań co najmniej trzy pokolenia wstecz, łącznie z rodzeństwem rodziców i dziadków.
Na tej podstawie specjalista sporządza swego rodzaju siatkę, trochę jak skomplikowane drzewo genealogiczne.
Skłonności do raka są dziedziczne (choć nie jest to jedyna przyczyna), ale musicie wiedzieć, że nie dziedziczy się w oczywisty sposób. Jeśli dziadek czy ojciec miał raka płuc, nie oznacza to, że my musimy obawiać się właśnie o płuca.
Nie wiem dokładnie, na czym to polega, ale geny się w określony sposób "krzyżują". Otóż to, że moja mama chorowała na raka żołądka, a brat dziadka na krtań, u mnie wskazuje na zwiększone ryzyko raka piersi. Dacie wiarę?

Jak to wygląda i ile kosztuje? 
Udajesz się do takiej poradni. Odbywasz rozmowę, o której wspominałam wyżej. Na podstawie dostarczonych informacji specjalista może zasugerować, jakie geny należałoby zbadać. Można zbadać sobie wszystkie, ale to droga impreza, ponadto ociera się o paranoję.
Zaraz potem pobierają od ciebie krew. Próbka będzie przechowywana przez pięć lat i jeśli nie masz pieniędzy, by od razu zapłacić za wszystkie badania, możesz iść co jakiś czas i poprosić o zbadanie kolejnego genu.
Ocena jednego genu kosztuje od kilkudziesięciu do kilkuset złotych. Ja zrobiłam wszystko, co zasugerowała mi ta pani i zapłaciłam niecałe 500 zł.
Jeśli chcesz wyniki szybciej, czyli po kilku tygodniach, płacisz trochę więcej. Standardowo oczekujesz kilka miesięcy.

Potem z drżeniem serca idziesz, by się dowiedzieć, czy masz groźną mutację czy nie.
U mnie żaden ze zbadanych genów nie okazał się zmutowany.
 Ale absolutnie rozumiem decyzje Jolie, u której jednak wykazano ewidentne ryzyko zachorowania. W jej sytuacji i przy odpowiednim zapleczu finansowym zrobiłabym dokładnie to samo.

Ale uwaga! To, że geny są w porządku, nie znaczy, że nie zachorujemy. Otóż równie istotne, może nawet bardziej ciążące niż dziedziczność, czynniki to jedzenie, nałogi i styl życia. Papierosy i alkohol naprawdę zabijają, a żarcie i stres są następne w kolejce cichych morderców.

Ważne jest to, że nawet zanim odebrałam moje wyniki, poradnia od razu objęła mnie opieką profilaktyczną w kierunku raka piersi. Raz w roku mam mammografię, dwa razy USG. Wszystko załatwiam jednego dnia - mammo, usg i wizyta u onkologa. Wyniki i konsultacja w jednym dniu i miejscu! I to za 30 zł! Naprawdę.

Czy chodziłabym na te badania bez kopa w tyłek od poradni? Nie. Olewałabym. Bo młoda jestem. Bo nic nie wymacałam. Bo to drogie.

A co jeśli gen okaże się zmutowany? "Po co mi to wiedzieć?", pyta pewnie niejeden z Was. Po to, żeby badać regularnie zagrożone narządy i być zawsze krok przed rakiem. Nawet jeśli się pojawi, to dowiesz się o nim na tyle wcześnie, że wytniesz gnoja i zapomnisz. Ze będziesz mieć szanse. Z hodowanym w niewiedzy przez lata kalafiorem już raczej nie ma, niestety, szans.

Jest jeszcze jedna kwestia. Im więcej krewnych przekonamy do badań, tym więcej dowiemy się o sobie nawzajem. Ja nie zdołałam namówić brata i ojca, a mogłoby się okazać, że nasze wzajemne relacje genetyczne dostarczają ważnych informacji. Ale moje badania przydadzą się mojemu synowi i jak tylko Igor osiągnie pełnoletność, zaprowadzę go do poradni. Strachem nie zdziałamy nic, zapobieganiem  możemy uratować życie.

Badajcie się. Dbajcie o siebie i bliskich.

*     *      *

 A co dziś na mnie?
Czasami się trochę odstawię. Zwykle noszę się na luzie, więc jak na mnie to ten zestaw jest naprawdę elegancki. Komplecik buty + torebka, spodnie na kant, spokój taki. Pozwoliłam sobie jednak na odrobinę nonszalancji w postaci podwiniętych rękawów;-)
Białe koszule uwielbiam i mam ich kilka, rzadko jednak noszę je same, bez żadnego okrycia wierzchniego. Ale przytrafiło mi się tu coś takiego i myślę, że nie jest źle.

Główną rolę gra naszyjnik, który nabyłam w zabawnych okolicznościach. Jakiś czas temu "wystawiłam się" na Babim Bazarze, imprezie swap'owej. Można było wymienić się, sprzedać, kupić ciuchy, dodatki i inne babskie pierdoły.
Uczestniczyła w tym również moja sąsiadka. Zasadniczo tam nie zaglądałam, bo nasze rozmiary dzielą ze dwie litery i żaden ze mnie klient na jej stoisku. Ale na chwilę żurawia zapuściłam. I co? Naszyjnik na mnie czekał!
5 złotych, a ile radości;-)

















fot. Natalia (dziękuję za zapał)



spodnie (pants) - camaieu
koszula (shirt) - zara (sh)
szpilki (heels) - next
torebka (bag) - dunnes
naszyjnik (necklace) - babi bazar (swap market)





38 komentarzy:

  1. Fajnie wyglądasz w białym total looku. Śliczny naszyjnik. Mam podobny i bardzo go lubię.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana! Dziękuję Ci za ten post! Ty wiesz czemu. Poszukam, gdzie u mnie najbliżej mogę to wszystko zrobić.

    Ciuchowo - po pierwsze naszyjnik jest rzeczywiście śliczny. Po drugie ogólnie bardzo fajne wrażenie robi Twój odstawiony zestaw, zasługą też jest kolorystyka. Po trzecie - właśnie kupiłam sobie elegancką prostą białą koszulę i obmyślam jak ją ugryźć po swojemu :) :) A po czwarte w spodniach masz taaaaaaaakie dłuuuuuugie nogi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Totalnie Cię nie poznałam!! Uwielbiam Twoje wyprostowane włosy, powinnaś tak częściej nosić bo wyglądasz wtedy olśniewająco :)
    Co do ogółu to dobrze, że wspominasz o badaniach profilaktycznych, to bardzo ważne, ale nie wiedziałam że istnieje coś takiego jak OPEN, dobrze mieć tą wiedzę.

    OdpowiedzUsuń
  4. To bardzo ważne o czym piszesz. Mnie paraliżuje strach. O ile wiem, że badania profilaktyczne są najważniejsze to z ich realizacja bywa różnie. To te argumenty, co podajesz, mam czas, jestem młoda, mnie to nie dotyczy... złudne myślenie. Poszukam u siebie takiej poradni, zorientuje się co i jak. Dałaś mi do myślenia, bo do tej pory zawsze spychałam te myśli na drugi plan.
    Elegancko i wykwintnie, bardzo ładnie wyglądasz :) dobry zakup ten naszyjnik, a wspodniew tych spodniach to mega laska z Ciebie :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo Ci współczuję straty mamy... Moja też zachorowała na raka. I co ciekawe była pod stałą kontrolą lekarza, badała się...I to własnie lekarz zlekceważył jeden z objawów... Na szczęście skończyło się dobrze, choć mama pierś straciła:(
    Też w rodzinie miałam kupę raków i śmierci z ich powodu... Pewnie tez powinnam takie badanie zrobić. Ale moją mamę przebadali w kierunku tych zmutowanych genów i lekarz oznajmił, że córki nie są obciążone... Więc już sama nie wiem, a nie chcę właśnie w paranoję popadać...
    Bo można się obbadać na wszystkie strony, a pod samochód wpaść ;)

    A co do zestawu, to szalenie szykowny! Ze swoimi długimi nogami, spokojnie białe, szerokie portki możesz nosić:D I wyglądasz w nich zjawiskowo!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że są przypadki, które mają szczęśliwe zakończenia. Ale z paranoją masz rację - przebadasz wszystko, a zejdziesz na coś niebadanego. Ale myślę, że coś jednak trzeba robić.

      Usuń
  6. Niezwykle istotna sprawa. Ja nie jestem obciążona, ale mój małżonek już tak. Niestety nie da się go zaciągnąć do lekarza. Taki typ.
    Naszyjnik imponujący, na prawdę niezły łup:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam tak samo, rak (oprócz straty bliskich) przeraża mnie najbardziej. Takich badań jeszcze nie robiłam, ale od kilku lat zasadniczo zmieniłam sposób odżywiania (do tego stopnia, że kiedyś jadałam chipsy codziennie, a teraz moja rodzina uważa mnie za ortodoksa w temacie żywienia, czytam składy, a każdego ranka wstaję pól godziny wcześniej, żeby wycisnąć sok z marchwi i jabłek, tylko ze słodyczy nie potrafię zrezygnować, ale ograniczyłam ich ilość).
    Taką elegancję to ja bardzo lubię, naszyjnik - rewelacja, a spodnie świetnie eksponują Twoje długie nogi:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Masz racje, trzeba o tym pisac! Powinnismy sie badac, dbac o siebie, zapobiegac.. W moje rodzinie tez byly (i sa) przypadki tych paskudnych chorobsk...trzeba pomyslec o wlasnym zdrowiu - w koncu to ono jest najwazniejsze!!!
    Och jaka Ty dzis piekna, nie ze wczesniej nie bylas piekna, ale dzis wyjatkowo;) Stroj genialny w swej prostocie, naszyjnik przecudny, co tu gadac - wygladasz jak milion dolcow!
    Buziaki! A

    OdpowiedzUsuń
  9. zachwyca mnie połączenie koszuli z naszyjnikiem - świetne! I w tych spodniach wyglądasz obłędnie ;)
    jka też się bardzo boję raka i chyba to mnie zawsze powstrzymuje przed pójściem do lekarza.. wiem, że to dziwne. A gdy już się zmobilizuję to czuję jak jakiś żebrak proszący się o podstawowe badania.. U mnie mama miała raka tarczycy, ja zastanawiam się czy też nie mam z nią problemów - zmęczenie, ospanie, problemy w wagą - chociaż ostatnio było dużo stresu w moim życiu, kilkumiesięcznego.. ale tak czy inaczej chyba 5 rok proszę się o usg ;\

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bez jaj, musisz to wyegzekwować! Ja po prostu zapowiedziałam, że raz w roku chcę skierowanie na usg brzucha. Niech by mi nie dała...

      Usuń
  10. Uwielbiam zestawy all white, a Tobie jest w nim idealnie. Pięknie. A co do badań, to powiem Ci, że otoworzyłaś mi oczy na pewne sprawy i na pewno poszukam u siebie na południu takiej poradni. Dziękuję Ci za ten post:)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam zestawy all white, a Tobie jest w nim idealnie. Pięknie. A co do badań, to powiem Ci, że otoworzyłaś mi oczy na pewne sprawy i na pewno poszukam u siebie na południu takiej poradni. Dziękuję Ci za ten post:)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  12. Muszę Ci powiedzieć, tak osobiście z serducha, że bardzo Ci za ten wpis dziękuję, bardzo.

    Ty wyglądasz dzisiaj tak pięknie!! Zestaw jest taki... chłodny, dostojny!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z serducha dziękuję, że Ci jakoś pomogłam.

      Usuń
  13. U mojej babci stwierdzili raka jelit w dzień w którym zmarła. Ja się strasznie tego boję, ale jeszcze żadnych profilaktycznych kroków nie poczyniłam. Na pewno po rozwiązaniu pójdę na USG jamy brzusznej ... Męża też bym chętnie wysłała, bo skubaniec pali papierochy a już prawie udało mu się rzucić.
    Taaaki naszyjnik za 5 zł? Zazdroszczę :) Szkoda, że u mnie w mieście nie ma takich SWAPów :/ W ogóle świetnie wyglądasz, ale loków mi brakuje :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mój mąż pali i też za cholerę nie mogę go zaciągnąć do lekarza. ale ojca przekonałam - urolog i skan płuc regularnie.

      Usuń
  14. Takie badania są rzeczywiście ważne!!! Puki co robię jedynie cytologię i usg piersi, ale jak ogarnę się z dziewczynkami poszukam takiej przychodni. Mam dla kogo żyć!!!
    Pięknie wyglądasz, a naszyjnik zachwyca!!!

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetna z Ciebie Dziewczyna jest :) Badania, masz rację, nie robimy ze strachu a trzeba.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie wiedziałam, że istnieje coś takiego jak to OPEN.. U mnie tylko babcia zmarła na raka.. Tylko i aż. Faktycznie warto wykonać takie badania..

    A zestaw cudny w każdym calu!

    OdpowiedzUsuń
  17. za dzisiejszy zestaw owacje na stojąco:)

    OdpowiedzUsuń
  18. To ważne co piszesz. Ja staram sie chodzic ra w roku na rożne badania, ale kozę powinnam zainwestować w bardziej szczegółowe, takie jak Ty. Ja w prawdzie nie jestem obciążona genetycznie, ale licho nie spi :/

    OdpowiedzUsuń
  19. oj, mądra z Ciebie kobitka - a wiedzieć - uważam, że zawsze warto
    i to złe i do dobre i to neutralne - mając chorego męża i córę - tym
    bardziej o siebie dbam, bo tak trzeba i już :)))

    OdpowiedzUsuń
  20. Wartościowy post pieknie ubranej - lubie total biel - kobiety !
    Hmmm .... Właściwie zgadzam sie z tobą w każdym zdaniu które napisałaś . Pracowałam i fundacji opiekującej sie osobami chorymi na raka jak i fundacji pomagającej rodzicom , których dzieci chorują na raka . Znam temat od podszewki . Wzdłuż i w poprzeg i wiesz co ?! U lekarza ostatnio byłam w ciąży . Jedynie regularnie chodzę do dentysty i ginekologa ;)
    błąd . Wiem ... Ale jakoś tak życia tak gna... Ze o sobie sie zapomina . Błąd .
    Pozdrawiam .

    OdpowiedzUsuń
  21. Effortlessly chic. <3 Love the grey with the white. Not an easy combo at all!

    - Anna

    www.melodicthriftychic.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Naprawdę wartościowy post. Sama staram się badać, zwłaszcza ginekolog raz albo dwa razy do roku, usg piersi, cytologia i- cały komplet. Dwa albo trzy lata temu robiłam sobie badanie genu odpowiadającego za raka szyjki macicy. Zasugerował mi to mój ginekolog bo coś kilka raz pod rząd było nie tak z moją cytologią. Nie pamiętam ile ale też coś więcej za to badanie zapłaciłam. Czekanie było okropne. Wszystko okazało się w porządku i kamień z serca ale nadal badam się regularnie.

    OdpowiedzUsuń
  23. Kurczę, rzeczywiście masz rację, lepiej zapobiegać, niż później leczyć, albo i nie wyleczyć już, bo za późno :/
    Bardzo mądry post i wiele cennych wskazówek.....

    Serio ten naszyjnik za 5 złociszy był tylko ? aaaaaa czad ! sama uwielbiam takie błyskotki- ahhh my kobiety sroki :P hhe
    Całość zresztą mega elegancka i szykowna ! :) super wyglądasz kochana :)

    pozdrowienia odde mnie i mojego zaprzyjaźnionego liska :) hihihi
    :*

    OdpowiedzUsuń
  24. Rak t bardzo poważana sprawa i powinno się o tym mówić głośno i otwarcie. Przykro mi bardzo z sytuacji jaka Cię spotkała.. Rakowi lepiej zapobiegać niż później leczyć to prawda. Ja na szczęście znam osobę, która walkę z rakiem wygrała. Choć walka była ciężka. Mam nadzieję,że z roku na rok coraz wiecej osób będzie wychodziło zwycięsko z tak ciężkiej walki.
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo dobry tekst, I chyba nie trzeba nic więcej dodawać..
    Z miłą chęcią obserwuję i zapraszam do mnie
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  26. W mojej rodzinie nikt na raka nie chorował ,niestety w rodzinie ojca mojej córki było dużo takich smutnych przypadków . Dlatego też zaczynam ją nudzić aby szła na badania. Ma dopiero 18 lat ale na zimne czasem trzeba dmuchać... Piękna, elegancka stylizacja :-)

    OdpowiedzUsuń
  27. Trudny temat, ale bardzo ciekawy tekst....plaga naszych czasów :( to piękne z Twojej strony, ze namawiasz do profilaktyki! Ludzi trzeba uswiadamiac a nieraz i postraszyc by dotarło, zeby nie czekali do dnia, w którym usłyszą tą niepokojącą wiadomosc....

    Bardzo podoba mi się zestaw, wyglądasz tak elegancko, swiezutko po prostu slicznie!!!
    Pięknie dziękuję za odwiedziny u mnie i komentarz Bardzo mi miło
    Pozdrawiam Cię serdecznie i na pewno będe tu zaglądać

    http://missmoonlight-pl.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  28. Moja Babcia zmarła na raka płuc, a nawet w życiu nie paliła, ech.. Na pewno poszukam takiego ośrodka, jak mnie będzie stać! Póki co, od roku mam problem z prawą piersią i okolicami (boli, puchnie, swędzi praktycznie przez większą część miesiąca) i trasę ginekolog -> usg piersi -> onkolog mam już obcykaną. Co ciekawe, wszyscy powtarzają tylko, że to hormony (tylko czemu tylko z jednej strony?) i dopiero kilka dni temu na usg wyszedł mi malutki guzek niezłośliwy. Cóż, przynajmniej będzie mnie on zmuszał do kontroli co pół roku :P

    OdpowiedzUsuń