piątek, 3 kwietnia 2015

Polka dot wellingtons outfit.

Elita.
Elitarny.

Jakie macie skojarzenia z tymi słowami? Powinny nasuwać się od razu. Mnie coraz trudniej znaleźć choć po trosze precyzyjne wyjaśnienia tych słów.

Kiedy byłam młodsza, łatwiej mi było o autorytety. Nie było internetów, czerwonych dywanów i gąszczu przeciętnych osób, które mają złudzenie, że predestynują do miana osób mądrych/ważnych/wybitnych. Było wiadomo, kto jest opiniotwórczym pisarzem, kto osobowością kruszącą schematy światopoglądowe, a kto ikoną mody.
Myślę, że coraz trudniej się w tym zorientować i uznać kogoś lub coś za elitarne.

Ponadto następują groźne przesunięcia w tej materii. Elitarny coraz częściej jest tylko bogaty, a nie nieprzeciętnie inteligentny. Showman, a nie ideowiec. I tak dalej. Nie chcę upraszczać i iść w powtarzane do znudzenia banały, ale jednak społeczeństwo głupieje i raczej nie potrzebuje prawdziwych autorytetów. Wystarczy pisarz Wiśniewski, aktorka Żmuda-Trzebiatowska i myśliciel Hołownia.
Bogacimy się, obrastamy w sprzęty i cenne przedmioty, ale ubożejemy mentalnie i umysłowo.

To kto to jest, ta elita?
W PRL-u ci, co studiowali, stanowili już elitę. Było ich tak niewielu, że śmiało mogli czuć się wyjątkowi. Dziś uczelni wyższych jest tyle, co hipermarketów, studentów całe tabuny i niestety nijak się to ma do poziomu wykształcenia. Myślę, że załapałam się jeszcze na końcówkę czasów, kiedy słowo "uniwersytet" oznaczało rodzaj prestiżu i można było się czuć dumnym, będąc jego częścią.. Wśród studentów zaś byli ludzie barwni, poszukujący, inteligentni.
Cóż, dziś środowisko studenckie z elitarnością ma coraz mniej wspólnego. Profesorzy starej daty pewnie jeszcze jej strzegą, ale jak widzą poziom studentów, to może dają sobie spokój.
Przecież dziś studenci często nie potrafią napisać kilku ciekawych i poprawnych językowo zdań, kulają się od egzaminu do egzaminu, byle do "magisterki".

 A może elita to ci, co czytają książki? Ostatnie badania czytelnictwa zatrważają. Mówią, że co trzeci Polak WCALE nie czyta książek. W ogóle. Nul.  Aż 34% Polaków z wyższym wykształceniem nie sięga po ŻADNĄ książkę w ciągu 12 miesięcy.
Statystyki pewnie trochę podniósł  prymitywny i słaby "Grey". Dobre i to.
Ogólnie jednak powiewa beznadzieją.

Mogłabym tak długo. Narzekać i narzekać. Niestety, i mnie dotyka to otumanienie. Na szczęście czytam i nie podniecam się celebrytami, ale nie jestem wolna od wpływu kultury masowej i ogólnie pojętego umysłowego lenistwa.
Swoich autorytetów, prawdziwych i wartościowych, będę jednak strzegła jak niepodległości.
 


Dobra.
Włączcie sobie piosenkę na dziś.

I rzućcie okiem na zdjęcia. I na mało elitarny look. Ostatnio wciąż padało, kalosze jak znalazł. Jakość zdjęć też nie powala, ale nie mogłam sobie odmówić wystawienia ich na blogu.










 fot. Synek



Korzystam także z okazji, aby zaprosić Was do wzięcia udziału w Konkursie na moim profilu na facebook'u.
Do wygrania jest ta oto autorska bransoletka.

 

I czywiście życzę Wam zdrowych, spokojnych, pogodnych i rodzinnych świąt. Odpoczywajcie i cieszcie się czasem spędzanym z bliskimi.




płaszczyk (coat) - papaya
sukienka (dress) - sh +diy
kalosze (wellies) - pchli targ (flea market)
nadkolanówki (overknee socks) - atmosphere
torba (bag) - nn

24 komentarze:

  1. zapomniałaś wspomnieć o studentach, którzy nie są w stanie napisać sobie sami pracy licencjackiej albo magisterskiej..
    chociaż nie, zawiera się to w tym sklecaniu zdań ;P

    ja się w sumie z tego stanu rzeczy cieszę - dzięki takim ludziom mam z czego żyć ;P
    inaczej, to już dawno bym z głodu zdechła ;P

    ale z drugiej strony... biorąc pod uwagę, że poziom studiów, same ich programy, też się zmienia (studia przestają się czymkolwiek różnić od kursów korespondencyjnych - to sobie Pani w domu przeczyta, to proszę przygotować na egzamin, zerknijcie sobie w google, ktoś tam o czymś napisał, Państwo odnajdą... to żenada.... po co chodzić na zajęcia, skoro wszystko trzeba w domu robić? nie wiem, czy wiesz o czym mówię... studiowałyśmy ten sam kierunek... nie wiem, jak u Ciebie, ale u mnie nikt nie zadawał sobie trudu nawet w tłumaczeniu studentom prawideł gramatyki historycznej, czy SCS-u.... ja tam sobie z tym radziłam sama, mnie wystarczyło samodzielne przeczytanie rozdziału u Bartuli... ale czy nie masz wrażenia, że nie tak powinny wyglądać studia dzienne? jak student widzi, że i wykładowca odbębnia, to sam skupia się na milionie innych rzeczy, a studia traktuje olewczo... chyba wiele złego robi tu to ciągłe powtarzanie, że studia i tak do niczego mu się nie przydadzą.. wiesz, taka samospełniająca się przepowiednia...), to nie ma się czemu dziwić ;)

    NA tych dzisiejszych zdjęciach, to sama wyglądasz, jak Pani Profesor ;)
    Albo chociaż - jak doktorantka ;)

    uwielbiam połączenia zakolanówki + kalosze!
    do szaleństwa!
    więc podobasz mi się taka, Magdo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pisząc o studentach masz rację, za moich czasów studia były normalne, bo starej daty jestem.teraz patrzac na ludzi zaczynajacych prace malo soba reprezentuja mimo mgr...ale taki klimat mamy. Studia powinny byc elitarne, bo inaczej nie bedzie kto mial sprzatac, piec, naprawiac to i owo...a Twoj look genialny! pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. I ja muszę się zgodzić co do poziomu studiów i samych studentów. Moim zdaniem nie powinni być uczelni prywatnych, gdzie zapłacisz sobie co miesiąc czesne i jak są pieniążki to do magisterki będzie z górki. Nie mówię, że wszystkie takie uczelnie są, bo niektóre poziomem przewyższają te państwowe, ale są to nieliczne przypadki. Potem magistrów jest pełno a pracy nie ma. Ja kończyłam kierunek geograficzny, bardzo popularny, i wiele moich znajomych także, ale na prywatnych uczelniach, a wśród nich osoby, które Szczecina szukały na mapie w Niemczech, a Berlina w USA ;) A języki obce, które powinny być podstawą programową były na tak żenującym poziomie, że w angielskim się uwsteczniłam.
    Piękna sukienka w paseczki :) Pozdrawiam i wesołych życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale z drugiej strony wiele jest prac, w których w pewnym momencie wymaga się dokształcenia od pracownika - wyobrażasz sobie pięćdziesięciolatkę popitalającą na dzienne studia na państwowej uczelni?
      kto ma na to czas?
      wiele studiów całkowicie wyczerpuje się w formie podyplomówek - do tej pory sporo z nich właśnie w takiej formie funkcjonowało,
      rozciąganie tego na 3, czy pięć lat studiów dziennych jest koszmarem.
      Tak jest choćby z moją logopedią.

      Ja mam już 27 lat, poszłam na dzienną logopedię na państwowej uczelni po to, żeby zaoszczędzić pieniądze i szczerze żałuję - przedmioty zapychacze, kadra niedokształcona, milion tych samych przedmiotów pod innymi nazwami....

      nie można kategoryzować.
      kto ma łeb i kto jest zdolny, ten ogarnie nawet wtedy, gdy wykładowca zlewa przedmiot, a koledzy mają w nosie to, że na wykładzie powinna być cisza.
      nie trzeba uszczęśliwiać ludzi na siłę

      Usuń
  4. Teraz rządzi plastik. Ale kiedyś też było dużo byle czego, za czym wielu podąrzało (skutkiem dzisiejsze czasy takie, jakie są). Jestem za antyautorytetami. Sami dla siebie bądźmy Kimś :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No Ty Sivka jak coś powiesz... to zawsze ma ręce i nogi.

      Usuń
    2. Strzeliłam byka, czemu mnie nie poprwiasz?! Podążać - powinnam napisać, przepraszam ;)

      Usuń
  5. Bardzo ciekawa stylizacja. Płaszczyk w super kolorze.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajna stylizacja, urocze zdjecia, i plaszczyk sliczny ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie wyglądasz :)
    Zauważyłam że czasami ukończone studia nie idą w parze z inteligencja :( ale oczywiście nie w każdym przypadku. Ale muszę stwierdzić że studia dzienne są lepsze więcej konkretnej wiedzy kadra lepsza.

    OdpowiedzUsuń
  8. You look SO cute! I love that dress! <3

    - Anna

    www.melodicthriftychic.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakie ciekawe połączenie! Podoba mi się!!
    Pozdrawiam cieplutko i życzę miłego dnia! Z przyjemnością obserwuję ;-)
    www.nataliamajmonroe.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. kropki mogłabym do każdej stylizacji -
    a kalosze w kropki - nawet cały rok!
    pozdrawiam - miłośniczka słowa pisanego :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zgadzam sie - dzisiejszy swiat schodzi na psy... ja dopatruje sie tu m.in. duzej winy mediow, w ktorych roi sie od przyglupow, ktorzy robia ludziom wode z mozgu! Ucza jak zyc, kim byc, kogo sluchac, co dobre, co zle... Ludzie po prostu oduczyli sie samodzielnie myslec..:(
    Zestaw swietny, paski i kropki swietnie sie ze soba dogaduja, a plaszczyk ma super kolor!
    Pozdrawiam! Anka

    OdpowiedzUsuń
  12. Paski, kropki i czerwień? wyszło świetnie :-)

    Elita mocna się zdewaluowała moim skromnym zdaniem...

    OdpowiedzUsuń
  13. Dla mnie zatrważające jest zarówno to, że ludziska nie czytają, ale też, że święcie wierzą w to co zostało powiedziane w tv, a do tego te ogłupiające serialiki i inne żenujące programy. Na studiach, które kończyłam, wiele osób nie odróżniało gotyku od baroku (tym zabawniej, że to byli studenci architektury), prowadzącym ten stan rzeczy też za bardzo nie przeszkadzał.
    Kropki i paski razem bardzo lubię (tym bardziej, że kolorystycznie idealnie dobrane) i płaszcz świetny!:)

    OdpowiedzUsuń
  14. mnie to się już narzekać nie chce! ciągle się dziwię tym statystykom, bo wszyscy moi znajomi bardzo dużo czytają :) nadrabiamy za resztę narodu!
    świetne połączenie kolorów! bardzo mi się podoba cały zestaw :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dobra . Powiem tak . Statystyki czytania książek podbija już moja prawie 7 latka.
    Serio tak kiepsko z tym?!?! Dla mnie to jak nałóg . Zawsze mam przy sobie . A jak nie papierowa to audiobook ;)

    Fajne te Czerwienie na tobie i te paski i kropki

    OdpowiedzUsuń
  16. kaloszki świetne! Jak się ściągają? Mam nadzieję, ze lżej, niż moje długie z decathlonu

    OdpowiedzUsuń
  17. kaloszki pasują w sam raz czekam na następną stylizacje z tymi kaloszami

    OdpowiedzUsuń