środa, 27 sierpnia 2014

randez vous

Zdjęcia były zrobione, kiedy jeszcze lato było u nas radośnie i beztrosko rozgoszczone i ani myślało odchodzić. Teraz ziąb, wiatr i jesienne przedbiegi, z tym większą nostalgią prezentuję tę sesję.

Jakiś czas temu byłam z Riko na randce (choć zdjęcia nie są z tego dnia, właśnie tak byłam ubrana). Dziecko sprzedaliśmy na obóz piłkarski, a sami przez tydzień mieliśmy mniej lat, za to więcej pomysłów na siebie - i tylko siebie.
Była i randka. I w tym miejscu po prostu nie mogę sobie odmówić mojej opowieści, którą niejedna osoba z mojego otoczenia dobrze już zna, ale co tam;-)
Otóż na randkę jechaliśmy po mojej pracy. Przebrałam się tylko i w miasto. Po drodze burczało mi w brzuchu i nie ukrywałam, że jestem okropnie głodna. W sumie dobrze się składało, bo jechaliśmy przecież do restauracji. Tak więc Riko badał temat: A co byś zjadła? Ktoś polecił mi miejsce, gdzie podają pyszne steki. A może masz na coś specjalnego ochotę... Myślę sobie MAM! Zanim wyszłam z pracy, toczyła się dyskusja, co komu kulinarnie chodzi po głowie i ja przepadłam, kiedy pomyślałam o ziemniakach smażonych na patelni i sadzonym jajku.
Biedny Riko. On mi tu o stekach, owocach morza, a ja wizualizuję patelnię pełną talarków z ziemniaków. Już nic innego nie było w stanie mnie zadowolić;-) I stało się. Wybraliśmy knajpę, gdzie oprócz randkowego dania dostałam swoje "pyry", ha! Mało tego, kelnerka była przesympatyczna i stwierdziła, że skoro marzą mi się takie jak w domu, to kucharz pokroi ziemniaki w talarki, a nie w ćwiartki (wcześniej ucięłyśmy sobie pogawędkę o stylu smażenia w domu, ona też zawsze tnie w plasterki). Uwierzcie mi, nic nie smakowało mi tam tak bardzo jak to proste danie. 

No nic, obejrzyjcie zdjęcia. Sukienkę pokazałam już TUTAJ, właściwie wszystko jest już Wam znane.



















sukienka (dress) -sh
buty (shoes) - nn
zegarek (watch) - prezent (present)
torebka (bag) - ebay.co.uk
kolczyki (earings) -  accessories
pierścionek (ring) - stradivarius

czwartek, 21 sierpnia 2014

powiało chłodem, kurteczki w ruch!

 Na niemal wszystkich blogach jest o zbliżającej się jesieni. Nie będę się wyłamywać.
Po pierwsze muszę powiedzieć, że cały mój umysł broni się przed jesienią i wypieram fakty: że jest chłodniej, że dzień znacznie krótszy, że podręczniki do szkoły dla Dziecia zakupione, że wszędzie w promocji tornistry, a sklepy obuwnicze zapraszają po pełne, ciepłe buciki. Póki co jestem obiema nogami w lecie. Widać zresztą po sandałkach;-)

Ciała jednak nie oszukam. Jest mi zimno, energii jakby mniej, powieki ciągle jakieś ciężkie i po głowie chodzi mi jesienne menu, parujące, gęste zupy na ten przykład.

Post jednak, wbrew pozorom, nie pójdzie w tony narzekania i użalania się nad przemijaniem. Oj tam, każda pora roku ma swoje dobre strony i tego będę się trzymać!
Ja uwielbiam taką wczesną jesień. Mam przyjemne skojarzenia z tym czasem.  Chyba nigdy piękniej nie pachnie las. W weekend przemierzałam las rowerem i grzybnia pachniała tak intensywnie, że zaciągałam się tym wilgotnym i pachnącym powietrzem jak wariatka. To też czas, kiedy moja dusza młodnieje i się zakochuje. Ona po prostu wie, że to pora długich spacerów, zamglonego powietrza rozpraszanego ulicznymi latarniami, chęci przylgnięcia do kogoś... wprawdzie ja od lat z tym samym Kimś, ale to nie przeszkadza, by ulec pewnej magii.
I nie mogę nie wspomnieć, że i ciuchowo można szaleć. Mam sporo ubrań, które noszę tylko w tym okresie i wprost nie mogę się doczekać, aż je włożę. Nie bez  żalu schowam letnią garderobę, szczególnie, że wielu rzeczy nie zdążyłam ponosić, ale swetry i parki też mają swoje uroki;-)

Rozgadałam się...


Na zdjęciach widzicie moją dyżurną kurteczkę, którą wkładam w chłodne letnie dni. Pasuje i do spodni i do niektórych długich sukienek czy spódnic. Bardzo ją lubię, bo ma uniwersalny kolor i dość ciekawy krój.











Mam też na sobie oversize'ową bluzkę, którą zakupiłam za grosze w lumpeksie. Na plecach jednak naszyłam sobie tekst, który z kolei wycięłam z jakiegoś męskiego t-shirtu. Jak pierwszy raz to przeczytałam, uśmiałam się;-) Uznałam, że mogę łatwo dodać dość nijakiej bluzce trochę dowcipu.

 




 fot. Natalia - dziękuję!


spodnie (pants) - h&m
bluzka (blouse) - sh + diy
kurteczka (coat) - h&m
czapka (hat) - sh
szal (scarf) - sh
zegarek (swatch) -   reserved
torebka (bag) - sinsay
sandały (sandals) - zara

sobota, 16 sierpnia 2014

zapomniana bluzka z baskinką


Bardzo często, kiedy przeglądam inne blogi, zastanawiam się na przykład, jaka wysoka jest ta dziewczyna,  jaki w rzeczywistości ma rozmiar - czy taki, jak wydaje się na zdjęciach. Albo myślę sobie: o, chyba bym się z nią dogadała. Tak, bywa, że piszecie  coś, co jest niejako zapisem moich własnych spostrzeżeń, coś pod czym podpisałabym się obiema rękami. Najdziwniejsze jednak było, jak kiedyś wyobraziłam sobie głos jednej z blogerek;-)

Też tak macie? Dany bloger kojarzy Wam się jakoś, budujecie sobie pewien obraz osobowości blogera, którego często i od dawna odwiedzacie? Ja tak mam. Już trochę poznałam te osoby, które regularnie odwiedzam i wiem, że ta jest dowcipna i ma dystans do świata, ta pisze tylko o modzie bez luźnych refleksji, inna jest ciekawa świata i czuć to w każdym poście, a jeszcze inna wydaje się niedostępna i nie z mojej bajki, ale świetnie się ubiera.

Ciekawa jestem, jak myślicie, jaki ja mam wzrost, rozmiar czy osobowość. Nie musicie mi odpisywać (będzie bezpieczniej;-)), po prostu zastanawiam się, tak o.






Dzisiejsza stylizacja jest zainspirowana sukienką mojej koleżanki z pracy. Wystroiła się w sukienkę z baskinką i olśniło mnie, że mam w szafie bluzeczkę w tym stylu i o niej zapomniałam. Dobrze, że zdążyłam przed końcem lata;-)
Spódnica była długa i bardzo wąska, więc poruszałam się w niej jak gejsza. Wiecie jak to jest - w sklepowej przymierzalni wszystko jest ok, a potem w normalnym ruchu i użytkowaniu okazuje się, że coś się nie sprawdza. Ale nic to! W 15 minut zrobiłam sobie krótszą wersję i czuję się w niej wybornie. Kroki też mogę dawać całkiem zamaszyste;-)




















fot. Riko

spódnica (skirt) - fashion pride
bluzka (blouse) - new look
buty (shoes) - nn
torebka (bag) - vintage
bransoletka (bracelet) - TUTAJ

czwartek, 14 sierpnia 2014

fascynatory hand made

Moi Drodzy

to jest post, w którym prezentuję efekty mojej ostatniej działalności. Otóż wykonuję różne ozdoby do włosów, fascynatory i toczki. To pierwsza część, tego, co udało mi się zrobić - ciąg dalszy nastąpi.

BARDZO Was proszę o drobne wsparcie. Po pierwsze chciałabym, abyście komentowali, co się Wam podoba, a co nie, który fascynator jest ciekawy, jaki kolor uważacie za ładny itd. Wszelkie uwagi mile widziane.
Po drugie proszę Was, abyście polubili mój fanpage na fb, bo to jednak najlepsza platforma do dyskusji, wymiany uwag oraz prezentacji wytwórczości. Od czasu do czasu pokażę coś nowego i będę czekała  na odzew, opinie itd.

No to jedziemy.

To fascynator z woalką. Woalkę można skrócić, choć Kasia, moja modelka, uważa, że właśnie taka wersja jej się podoba.
Forma jest dość ascetyczna, za to kolor zwraca uwagę - jaskrawy, neonowy zielony.








To toczek w nasyconym kobaltowym kolorze. Filcowy "berecik"  z delikatną ozdobą oraz zamocowaną woalką.





Toczek w ciepłym różu jaśniejszym motywem. Można go mocować na głowie na różne sposoby - "kokardka" może być z przodu lub z  tyłu.








Duży kwiat, który może robić również za efektowną broszkę. Zasadniczo jednak przewidziałam go jako ozdobę włosów. Cienki, lekki materiał w kolorze miętowej zieleni.





Różowy toczek-kapelusik z ozdobą w postaci woalki, guzików i celowo widocznego przeszycia. Mocowany do głowy na małe klamerki tak, że można go przypiąć w różnym miejscu głowy i w dowolnym kierunku.











Elegancki toczek z kokardką. Też można nakładać go w różny sposób.









Czerwoną woalkę prezentowałam już TUTAJ. Lekka ozdoba, którą można aranżować na wiele sposobów.











Wreszcie opaska, którą też możecie znać, bo gościła TUTAJ. Na tej opasce może rozkwitnąć duuużo więcej kwiatów, tak, że utworzą wianek.



Fascynatory są oczywiście na sprzedaż. Piszcie na priv. Wysłucham każdej sugestii dotyczącej koloru, kształtu czy rozmiaru.


Na koniec wielkie podziękowania dla Kasi z bloga Stylowa Misja za użyczenie pięknej i fotogenicznej buźki.



Piszcie, komentujcie, co myślicie.Dzięki!!