czwartek, 31 lipca 2014

kolorowo!

Zdarzyło mi się ostatnio kilka takich sytuacji, które kazały mi pomyśleć: mam dobrze.
Kiedy byłam dzieckiem, mama mi powtarzała, bym zawsze patrzyła na lepszych od siebie, to z nimi się porównywała i próbowała doścignąć to, co doskonalsze.

W życiu jednak czasami zderzamy się z takimi osobami czy sytuacjami, że wychodzimy z tego dumni, zadowoleni, spokojni, zwyczajnie szczęśliwi, iż jest jak jest.

Nie muszę się dowartościowywać rozpadającymi się wokół związkami, żeby wiedzieć, że mój jest udany, nie patrzę na chore dzieci, by sobie przypomnieć, że moje jest zdrowe i cudowne,a do swego mieszkania zawsze wracam z radością, nie tylko z miejsc brzydkich i obskurnych. Wiem co mam i potrafię to docenić. Ale po ciągu spotkań z durnymi ludźmi widzę, że mam świetnego faceta i znajomych, po kilku historiach o chorych układach widzę wyraźniej, że mnie się udało, no wiecie, jest dobrze.

I pomyślałam sobie, że mój dzisiejszy kolorowy mundurek może być znakomitą ilustracją dla tych optymistycznych wynurzeń. A co, niech będzie wesoło!


Sukienkę sprawiłam sobie jakieś trzy lata temu jako prezent na imieniny. Imienin nie obchodzę, to jakiś wymysł kompletnie od czapy, relikt, ale sukienkę można sobie kupić;-)
Spodobał mi się kolor - soczysty, pomarańczowy, bardzo twarzowy.

Torba zakupiona spontanicznie w zwykłym, dość nijakim sklepie w mojej mieścinie. Tu znów dałam się ująć kolorowi - dojrzała cytrynka w sam raz na lato, prawda?

Słówko o kolczykach. Te należą do moich ulubionych, a w ogóle mam ich sporą kolekcję (kiedyś Wam pokażę;-)) Bransoletki i kolczyki to u mnie konieczna dekoracja, szczególnie latem. Nie noszę klasycznej biżuterii poza obrączką i pierścionkiem zaręczynowym, za to w temacie takich jarmarcznych rozmaitości jestem niebywałą sroką. Lubię, żeby mi coś dyndało;-)













Baj baj Kochani. Do następnego posta!

fot. Riko

sukienka (dress) - TKMaxx
torebka (bag) - nn
sandały (sandals) - atmosphere
kolczyki (earrings) - kukartka
pierścionek (ring) - jakiś stragan chyba (I don't remember;-))



czwartek, 24 lipca 2014

czarny top i spódnica

Co sprawia, że ktoś wydaje się interesujący?

 Ktoś Was nagle zaintryguje, zwrócicie uwagę na kogoś, kto akurat minął okno kawiarni, w której siedzicie, coś każe Wam się za nią/nim obejrzeć. Nie mówię o urodzie, zgrabnym tyłku, tylko "tym czymś."

Ja nie potrafię tego sprecyzować, nazwać, ale czasami jest coś w człowieku, co naprawdę mocno mnie przyciąga. I nie ma reguły. Bywa, że to niebanalny ubiór, jakiś śmiały detal, uwielbiam też pewien rodzaj nonszalancji -tak, to zawsze na mnie działa. Ale na nic stroje, jeśli twarz jest tępa, a w oku nie ma odrobiny błysku.

Pamiętam, jak byliśmy kiedyś z Riko we Francji i oprócz oczywistych atrakcji Paryża po prostu podobali nam się ludzie. Byli właśnie... interesujący. Kobiety w finezyjnych kurteczkach, faceci w niby niedbale narzuconych swetrach, rozwiane loki sunącej wzdłuż Loary rowerzystki, no wiecie, Francja jest jedna;-) Przy tym mieliśmy wrażenie, że wszyscy mają inteligentne twarze i coś dopowiedzenia.
Jak dla mnie chyba właśnie w tym szkopuł. Ktoś musi się wydać obietnicą ciekawej rozmowy, błyskotliwą osobowością, kimś zabawnym lub nietuzinkowym, bym pomyślała: interesujący. Lubię obserwować ludzi (wspominałam Wam już o tym) i czasami aż miałabym ochotę kogoś zaczepić, poznać bliżej.
 Jedno jest pewne, im mniej ludzi mdłych i nijakich, tym lepiej.   A po co ja to wszystko plotę? A nie wiem;-)

Dziś jest znowu u mnie czarno. Najpierw wyprasowałam sobie tę bluzkę (prasowanie jej to proces żmudny i trudny, słowo), bo szliśmy sobie z Riko na spacer w jeden z ostatnich upalnych wieczorów i uznałam, że to dobra okazja - do pracy w tej bluzce raczej pójść nie mogę. Ale co do niej włożyć?? Na dżinsy za gorąco, szortów fajnych właściwie nie mam, to miało nie pasujące kieszenie, tamto beznadziejny kolor. Chciałam też, by było trochę drapieżnie, może lekko egzotycznie. Niestety, nie mam spódnicy w panterkę;-) Padło na tę, czarną i gładką.
Ozdobny motyw na dekolcie wykluczył kolczyki, ale rząd bransoletek chyba nie jest przesadą, a wpisuje się w mój ogólny zamysł.













 a tu my - akuku!!
fot. Riko

bluzka (top) - sh / kupiłam ją lata temu
spódnica (skirt) - H&M
torebka (bag) - atmosphere
bransoletki (brancelets) - różne (various)
buty (shoes) - nn

niedziela, 20 lipca 2014

summer white dress

Jest stanowczo za gorąco na błyskotliwy post. Poważnie, nie funkcjonuję najlepiej, gdy rtęć przekracza kreskę z trzydziestką. Nie myślę, nie mam energii, wegetuję sobie.

Starcza mi jednak sił, by wrzucić Wam tutaj zdjęcia. Dla odmiany względem ostatnio prezentowanej małej czarnej, dziś biel. To nie jest żadna tam pieczołowicie przygotowywana stylizacja. To było urlopowe przedpołudnie, biegłam po warzywka na targ, a zatem wygoda.

Lubię biel, szczególnie latem. Zwłaszcza, kiedy jestem opalona. Raczej unikam celowego opalania, bo szkoda zdrowia, ale w tym roku trafiłam nad morzem na genialną pogodę, więc siłą rzeczy nieco zbrązowiałam. Biała kiecka prezentuje się więc jakby lepiej niż zazwyczaj. Zasadniczo nie jestem wielbicielką takich sielsko-anielskich klimatów, ale sukienka nie ma żadnych falbanek i dzierganek, więc w sumie bardzo mi się podoba. Niezmiennie od kilku lat. Poza tym ta batystowa tkanina to najlepsza opcja na gorące lato.
Kosz to historyjka z serii "muszę to mieć!" Weszłam kiedyś do TKMaxx i on tam na mnie po prostu czekał. Jedyny, pięknie zielony, solidny, duży.
Sandałki zaś odziedziczyłam po Mamie. Są wygodne i fajnie stukają o chodnik. 











fot. Riko spieszący się do pracy;-) Dziękuję!

sukienka (dress) - atmosphere
sandały (sandals) - atmosphere
kosz (basket) - TKMaxx
pierścionek (ring) - sklep jubilerski (jewelery shop)
okulary (sunnies) - cambell

piątek, 18 lipca 2014

summer black dress

Audycja zawiera lokowanie produktu. Otóż zdjęcia robiliśmy na Ostrowie Tumskim w Poznaniu, głównie w wybudowanym tam niedawno, genialnym wprost, muzeum początków miasta o pięknie brzmiącej nazwie Brama Poznania.

Gorąco polecam Poznaniakom, mieszkańcom okolic, turystom, osobom będącym tu na chwilę, służbowo na przykład. Słowem, każdemu;-) Muszę przyznać, że poziom tego wszystkiego jest naprawdę światowy. Pod względem estetycznym super - pomysłowo zaprojektowany budynek z nowoczesnym i po prostu bardzo ładnym wnętrzem. Jeśli chodzi o to, co muzeum proponuje odwiedzającym, też jestem usatysfakcjonowana. Bilety nie są drogie (my we troje zakupiliśmy bilet rodzinny za raptem 30 zł). I dostajesz zestaw audio ze słuchawkami, taki przewodnik, który oprowadza cię po całej ekspozycji. Możesz sobie chodzić, gdzie chcesz, swoim tempem, przykładając tylko urządzenie do oznaczonych punktów, by usłyszeć kolejną informację. My wybraliśmy opcję rodzinną z informacjami podanymi w przystępny sposób w formie opowiastek, można też wybrać opcję dla dorosłych. "Po drodze" jest kilka ekranów, na których wyświetlane są filmy, różne interaktywne zabawy, no wiecie, to nie jest muzeum z parkietami, filcowymi kapciami i napisami "nie dotykać" przy smętnie sterczących starych meblach.
A historia Poznania wpleciona w kontekst dziejów Polski ciekawa. Słowo;-)

W ramach tych samych biletów możecie przejść się, również z audioprzewodnikiem, po całym Ostrowie Tumskim. Świetny pomysł na pogodny dzień, spacer z rodzinką czy randkę;-)



Na sobie mam czarną sukienkę z h&m. Nie przepadam za czernią, ale czasami się skuszę. Nie byłam przekonana (chyba nadal nie jestem), czy powinnam pokazywać się w takim kroju. Już nie raz wspominałam, że nie dla mnie wiązania w pasie. Mam jednak nadzieję, że tym razem nie zrobiłam sobie tym paskiem wielkiej krzywdy.
Torebkę już znacie. Sandały też.

Aha, sandały!!! Anegdotkę mam dla Was! Otóż po kilkugodzinnym zwiedzaniu Ostrowa poszliśmy na obiad na poznański Stary Rynek. Idziemy sobie jedną z uliczek, naprzeciwko idzie babka i myślę "fajny ma kolor tej kiecki", po chwili "czy to nie jest Monika?". Już miałam szepnąć Riko, że kobitka wygląda jak Monika (przecież to nie mogła być ona, bo mieszka w Stanach, a w Polsce rodzinę ma w Warszawie). Wtedy pani zrobiła "aaaaa!!!" i już wiedziałam, że to jednak Monia.
Riko pracował z nią w Anglii, potem ona wyjechała za miłością do Stanów.
Porozmawialiśmy chwilkę (dłuższe spotkanie w planach). Na koniec Monika stwierdziła, że choć nas poznała, to upewniły ją moje sandały, które widziała już na blogu;-)





















fot. Riko

sukienka (dress) - h&m
torebka(bag) - ebay
sandały (sandals) - atmosphere