niedziela, 29 czerwca 2014

blue

Szybki post, dziś tekstu nie będzie. Nie mam czasu, po prostu. A chcę, by post już zawisł. Zatem, zamiast się gęsto tłumaczyć, spieszę pokazać zdjęcia;-)

Nic specjalnego, zwyczajny letni spacerniak. Ale w kolorze, który aż kusi, by wybrać się gdzieś nad wybrzeże...









fot. Riko


spódnica (skirt) - matalan
bluzka (top) - nn
sandały (sandals) - primark
szal (scarf) - nn
torebka (bag) - atmosphere
bransoletka (bracelet) - nn
kolczyki (earings) - prezent (present)

czwartek, 26 czerwca 2014

różowa nostalgia

Jakieś takie ciężkie czasy nadeszły. Najpiękniejsze miesiące w roku, a ja nerwowa, bez ikry, bez pomysłów, drętwa i cierpka. Dla siebie i otoczenia. Aż sama sobą jestem zmęczona. Riko ostatnio rozważał wybranie się ze znajomymi na paintball - myślę, że on mnie obserwuje i uznał, że potrzebuję sobie porządnie postrzelać. A ja chyba po prostu jak nigdy w życiu potrzebuję urlopu. Który na moje szczęście niedługo.

Nawet dzisiejsza (hm, nawet trudno to nazwać stylizacją)... dzisiejszy strój jest w zasadzie nijaki. jak ja cała ostatnio. Sweter jest mi o trzy numery za duży, czyli idealny na dni, kiedy nic mi się nie chce, a na domiar złego czuję się jak wieloryb.

Ale powiem Wam, że chyba wychodzę z kryzysu. Załatwiłam jedną sprawę, która mnie męczyła od dawna, do tego w pracy coś przyjemnie się ułożyło i wczoraj nawet na tę okoliczność wypiliśmy przy meczu dobre winko. Ponadto jutro zakończenie roku szkolnego i choć to generuje logistyczne problemy związane z opieką nad latoroślą, wróży także pewien luz. Nie będzie zadań domowych, śniadaniówek, mamo, a muszę przynieść..., mamo, gdzie jest moja książka...
Słowem, będzie lepiej. O poprawie nastroju i przypływie inwencji twórczej będę informować na bieżąco.












fot. Riko


sweter (sweater) - sh
spodnie (jeans) - fishbone
podkoszulka (white top) - nn
sandały (sandals) - zara
torba (bag) - sinsay
okulary (sunnies) - nn




poniedziałek, 16 czerwca 2014

taki tytuł że nie nadaję tytułu

Mam uczucie dobrze przeżytego weekendu. Były przyjemności, był mundial, był czas z rodziną, trochę kultury i jeszcze coś się zmieściło. 

     W sobotę chłopaki byli na szkolnym pikniku i udzielali się, a jakże, w turnieju piłki nożnej. Zlał ich deszcz, ale nie marudzili. Za to ja w tym czasie byłam popisową kurą domową - dżemik z truskawek, ciacho, pranie i takie tam, wiadomo, nuda. Ale ja lubię mieć na to wszystko czas. Posprzątane mieszkanie, pachnące pranie i coś pysznego w lodówce naprawdę bardzo dobrze na mnie działają.

    Potem było ognisko, z sentymentalną nutą, bo pożegnalne. Mój syn kończy III klasę i spotkaliśmy się wszyscy, to jest dzieci, rodzice i cudowna Pani Edytka, na ognichu. To wyjątkowa klasa i spotykaliśmy się już wcześniej na takie imprezki. Kiełbaski, ciacha, piweczko, ludzie -czego chcieć więcej? Ale przyznajcie, to nie są typowe klimaty w polskich szkołach? Cieszę się, że miałam przyjemność być częścią tej zgranej paki.




    W niedzielę zaś poświęciłam czas moim bliskim i bardzo mnie to cieszy. Pojechaliśmy do mojej babci. Siedziała w taki piękny dzień sama przed tv. Wyciągnęłam ją na spacer, do cukierni, widziałam, że sprawia jej to przyjemność. Tylko wciąż mi marudziła, że mam okropne spodnie ("Wyglądają, jakby je wcześniej nosiła kobita z wielką dupą i wielkim brzuchem" - babcia 82 lata;-))
    Odwiedziłam też mojego ojca, wsadzałam mu kwiaty w ogrodzie. Naprawdę się stara, by ogród wyglądał tak, jakby moja mama nadal żyła, ale wsadzanie kwiatów trochę go przerasta;-) Dla mnie natomiast to sama przyjemność. Poza tym wspólna kawka i chwila razem - nie do przecenienia.
   Wieczorem z kolei byliśmy z Riko w operze na Carmen. Świetna wersja, polecam (Teatr Wielki w Poznaniu). I uwaga na marginesie: fajnie zobaczyć facetów w muszkach pod szyją, panie w eleganckich kieckach, tyle tego w jednym miejscu;-) I tak jak w zwykłych teatrach obyczaje i etykieta trochę się rozmyły i widz w dżinsach nie jest sensacją, tak w operze wciąż rządzą żelazne zasady i mnie się to podoba.









fot. Riko


spodnie (pants) - sh
t-shirt - nn
kamizelka (vest) - nn
torba (bag) - allegro.pl
kolczyki (earings) - kukartka(C.H. Plaza Poznań)
sandały (sandals) - nn
okulary (sunnies) - ray ban
bransoleta (bracelet) - pchli targ (flea market)


czwartek, 12 czerwca 2014

Mundial 2014


Tak, to dziś. Otwarcie Mundialu. U nas w domu najbardziej cieszy się chyba Igor. Twierdzi uparcie, że jak jakiś mecz będzie emitowany w porze lekcji, to on do szkoły nie idzie. Są w końcu sprawy ważne i mniej ważne, a futbol jest najważniejszy. Taaaa;-)

Cieszę się i ja. Przecież regularnie, co dwa lata, przy każdych mistrzostwach ja się świetnie znam na piłce i ją uwielbiam. Wprawdzie jest coraz mniej pięknej rywalizacji i sportu w tym sporcie, za to więcej bukmacherki, gwiazdorstwa i zepsucia, ale i tak Mundial pozostaje spektaularną imprezą.
Ha! Nie zapominajmy jednak, że jestem kobietą i takie mistrzostwa to bal dla oczu;-) Znów rozgorzeją dyskusje wśród psiapsiółek, który jest naj, a który w ogóle nie;-) Dwie moje kumpelki wzdychają do Gianluigi Buffona, czego ja osobiście nie łapię. Ja tam mam innych faworytów, choć też nie pośród tych wszystkich pięknisiów - ja wybieram mężczyzn interesujących;-))

jak to wygląda u Was w domach? Chłop okupuje telewizor i od rana do wieczora piłka? Oglądacie razem wybrane mecze? A może przez czas mistrzostw żyjecie osobnym życiem, na dwa telewizory i już po pierwszym tygodniu w kieszeniach otwierają się Wam noże. Jest też opcja, że ogólnie macie futbol gdzieś.
My raczej to drugie - razem, ewentualnie ze znajomymi, ale z umiarem.

Co mam na sobie. Spodenki jak spodenki. T-shirt kupiłam w sh daaawno temu i teraz nadarzyła się okazja, by go przewietrzyć. Czapkę pożyczyłam od przyjaciela mojego syna, tę małą piłkę zresztą też. jakiś czas temu on i jego rodzice gościli w domu dwóch chłopaków z brazylijskiego chóru, który przyjechał do naszego miasta na festiwal chóralny. Przywieźli takie oto podarunki, z czego skorzystałam.



O, tu jedna z moich piłkarskich sztuczek;-)
 





fot. Riko


ŻYCZĘ WSZYSTKIM KIBICOM WSPANIAŁYCH WRAŻEŃ SPORTOWYCH, WIDOWISKOWYCH MECZÓW I... ZGRABNYCH TYŁECZKÓW PIŁKARZY;-)

wtorek, 10 czerwca 2014

spódnica midi i klimat retro

Nie jestem przekonana, czy rozkloszowane spódnice midi są dla mnie. Wystają mi tylko te  pęcinki i jeśli chodzi o proporcje ciała czuję się jak Księżna Diana, a ona mnie jakoś tak nigdy bardzo nie urzekała. Ale włożyłam, kto mi zabroni;-)
Bardzo lubię groszki, duże małe, w każdej postaci. na butach, sukienkach, apaszkach, zawsze zwrócą moją uwagę.







To zdjęcie podoba się Riko. Mnie zdecydowanie mniej, ale wstawiłam.







fot. Riko

spódnica (skirt) - vintage
żakiecik (jacket) - sh
top - zwykły sklep (nn shop)
sandałki (sandals) - marks&spencer
torebka (bag) - vintage

     Jak sobie radzicie w upałach? Ja nie lubię tak wysokich temperatur, ale staram się nie narzekać i cieszyć się tym, co jest.  Szczęśliwcy są teraz na urlopie;-)


niedziela, 8 czerwca 2014

I'm too juicy;-)

No, nie mogłam się oprzeć. Na osiedlu wylądowało barwne wesołe miasteczko i po prostu musiałam wykorzystać je jako tło do zdjęć.
    Swoją drogą, nazwa jest umowna, bo to coś z trudem można określić jako wesołe, a już na pewno "miasteczko" ledwie przechodzi przez gardło. Dwie karuzele, jakiś tam smok, kilka automatów, znudzeni faceci z obsługi, ceny z kosmosu to i tłumów klientów brak. Tylko że dzieci, jestem przekonana, widzą to zupełnie inaczej. Dla nich to pewnie całkiem spore centrum rozrywki;-)
    Kiedy jadę do babci, gdzie kiedyś mieszkałam, wszystko jest takie małe albo zwyczajne, ale 30 lat temu nie było. Trzepak - tu się godzinami dyndało, robiło przewrotki. Mogłam zwisać głową w dół i się spektakularnie huśtać, teraz zaryłabym w glebę. Nie wspominając, że już nie ta zwinność;-)
   Całe wakacje siedziało się w "bazie", cudownym, tajnym miejscu, gdzie odbywały się długie rozmowy, gdzie planowało się różne akcje i wybryki, podjadając kilogramy czereśni. Teraz to tylko kępa krzaków. Aż przykre, że rzeczywistość tak niepostrzeżenie traci swe niezwykłe walory tylko dlatego, że dorastamy. Świat z góry, z poziomu dorosłości, jest znacznie mniejszy, bardziej szary i banalny.

Przy zdjęciach było sporo fun'u. Żułam gumę balonową, po raz pierwszy od co najmniej dwudziestu paru lat. Ależ od tego boli szczęka!

Ok, dość dyrdymałów, fotki:
















fot. Riko



koszulka (T-shirt) - primark
spodenki (shorts) - sh+DIY
apaszka (scarf) - sh
buty (shoes) - sukienkowo
okulary (sunnies) - biedronka