piątek, 5 września 2014

Fajnasowa okazja

Gliniana lub garncarska - tak zwykle nazywa się dziewiątą rocznicę ślubu. Spotkałam się jednak z określeniem "fajansowa" i ta zdecydowanie bardziej mi się podoba. Fajans, czyli jeszcze nie porcelana, materiał nie tak szlachetny, ale jednak wystarczająco kruchy, by starannie się z nim obchodzić i dość ładny, aby się nim cieszyć.
Zawsze celebrujemy z Riko rocznicę ślubu. Są tacy, którzy uważają, że to nie jest okazja, aby urządzać wielkie "halo". Cóż, ja osobiście wyznaję zasadę, że cały rok trzeba dbać o związek i nawet zwykły, powszedni dzień jest dobry, aby wypić wino, zrobić romantyczną niespodziankę, wręczyć kwiaty czy jakiś drobiazg, ale rocznica ślubu wymaga więcej zaangażowania. A jeśli małżeństwo jest udane, to przecież mamy powód do radości i dumy.
Zjada nas konsumpcjonizm i popkultura, relacje z rodziną, sąsiadami i znajomymi są coraz bardziej pospieszne i powierzchowne, coraz mniej się spotykamy i świętujemy, tym bardziej cenię takie chwile, jakie spędzamy z Riko co roku - są rzeczy, którym po prostu nie można pozwolić spowszednieć.
Tym razem wybraliśmy się na kolację. Padło na  restaurację. Pierwszy raz w życiu odważyłam się zjeść małże. Poza tym zaliczyłam wpadkę. Mianowicie ugryzłam kawałek papryczki chili - zmyliło mnie to, że była zielona (myślałam, iż tylko te długie, czerwone są takie ostre!!) Przez 10 minut miałam znieczulony język, dzikie spojrzenie i i nie odklejałam ust od kieliszka z wodą.
Zasadniczo jednak menu niesamowite, smaki tak zaskakujące, że zdominowały naszą rozmowę, a sposób podania naprawdę posh;-)
     Niestety, pogoda w niedzielę była podła, lało jak z cebra, nie poszwendaliśmy się więc po poznańskiej starówce i nie zrobiliśmy zdjęć, jakie sobie wymyśliłam. Ale są te. Grunt, że możecie zobaczyć, co włożyłam na rocznicową kolację.


Z uwagi na nieciekawą pogodę już  kusiło mnie, by wskoczyć w jakieś spodnie, coś bardziej na luzie, co by się wygodnie kuliło pod parasolem;-) Postukałam sie jednak w czoło - nie tym razem! Poza tym czerwona sukienka, którą kupiłam już dość dawno temu, wreszcie doczekała się okazji, musiałam ją włożyć.
Z kolei żakiecik w pepitkę, własnoręcznie wykonany toczek i torebka sprzed lat sprawiły, że całość jest trochę retro, przynajmniej taki był zamysł.













fot. Riko



sukienka (dress) - TUTAJ
żakiet (jacket ) - orsay
szpilki (heels) - next
torebka (bag) - vintage
toczek (fascinator) - hand made


13 komentarzy:

  1. Przede wszystkim wszystkieo najlepszego z okazji Waszej rocznicy. Dużo miłości, szacunku i nieustannego zdrowia.
    Pięknie wyglądałaś, dobrze, że nie wskoczyłaś tym razem w spodnie.
    Ja jakoś nie potrafię się przełamać do owoców morza... Pozdrawiam słonecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję bardzo! owoce morza... tak, dla mnie to tez trudny temat, ale warto spróbować;-)

      Usuń
  2. Gratulacje! Pięknych chwil razem i jeszcze więcej miłości! ;)
    Sukienka ma idealny dla Ciebie kolor! Przy moim zamiłowaniu do prostoty zostałabym jednak przy samej sukience,szpilkach i szmince ;) wtedy kompletnie nic nie odwracałoby już uwagi od Twojej urody :))

    OdpowiedzUsuń
  3. przeuroczo wyglądałaś, mąż się zapewne zakochał w Tobie od nowa i sto razy mocniej ;)
    tak, jak zwykle wszelkie toczki także i moją uwagę rozpraszają, tak w tym wypadku uważam, że toczek to był strzał w dziesiątkę - pasuje i do całości i do Ciebie samej :)

    P.S. drugie zdjęcie jest wspaniałe!
    P.S. (2) a uwierzysz, że póki paliłam chrupałam takie papryczki do obiadu? czułam, że są ostre ale wcale mnie w język nie piekły. od czasu przejścia na e - papierosa nie mogę zjeść nawet kawałka. pieką niemiłosiernie. potem łzawią mi oczy i język boli - niestety, nigdy więcej :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ładne retro! Myślę, że na taką okazję idealne. I zgadzam się, każda okazja do świętowania jest dobra :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Retro :) Trochę jak aktorki w kostiumach do "Czasu honoru" :) Dla Was samego dobra na dalsze wspólne lata. To prawda, że o dobre małżeństwo trzeba dbać, bo fajnego faceta mieć to szczęście! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie się ubrałaś na tę okazję, bardzo kobieco:) Dziewiąta rocznica to jest już coś, gratuluję:) U nas dopiero pierwsza była;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 9 lat jak z bicza strzelił, zobaczysz, Tobie też tak zleci;-)

      Usuń
  7. Przez tę papryczkę zapamiętasz tę rocznicę podwójnie:D Gratulacje dla Was obojga!!!!
    Pięknie wyglądałaś! Naprawdę wyjątkowo!
    Toczek mnie urzekł!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja uwielbiam małże i inne morskie pyszności :D
    Co do stylizacji - świetna, spójna i wyrazista, super :D

    OdpowiedzUsuń
  9. NIE WOLNO OSTREJ PAPRYCZKI POPIJAĆ WODĄ!!!!!!!!
    Podobną sukienkę z baskinką miałam na swoim ślubie kolor ecru...rocznica ślubu 21,09.......

    OdpowiedzUsuń