wtorek, 15 kwietnia 2014

biały, mobilny żabot

Witam wszystkich w ten zimny, mokry i raczej szary dzień. Cóż, kwiecień-plecień. Przyszło mi do głowy, że pogoda jest jak kobieta - zmienna, kapryśna, nieprzewidywalna i... w kratkę;-))


A'propos, musicie wiedzieć, że wczoraj czułam jakąś dziwną wściekłość, coś mnie nosiło. I nie miało to nic wspólnego z PMS, żeby nie było. I tu dochodzę to pewnych refleksji.
Wiecie skąd wziął się mój niepokój i taka złość? Z tego, że miałam poczucie straconego weekendu. Po pierwsze wszyscy troje zapadliśmy na grypę żołądkową. Przez to musiałam odwołać zajęcia na kursie krawieckim, Igor nie pojechał na turniej piłkarski oraz koncert Pro Sinfoniki,  ominął nas też atrakcyjny rajd rowerowy, na który byliśmy zapisani od dawna. Zonk.
    To są jednak okoliczności, które nijak od nas nie zależą. Bardziej złościło mnie to, na co jednak mieliśmy wpływ. Otóż kiedy już doszliśmy do siebie i moglibyśmy spędzić czas bardziej sensownie, zupełnie go zmarnowaliśmy. Każdy przed takim czy innym ekranem, rozlazły i nijaki, coś okropnego.
    Miałam wrażenie, że całą niedzielę krzątam się po domu i zbieram coś po kimś, coś układam, prasuję, gotuję. Przynajmniej na chwilę wygnałam chłopaków na piłkę, ale całokształt niedzieli prezentował się marnie.
Nawet te zdjęcia były robione w pośpiechu i bez atmosfery. Wszystko "do-de."

Potem przychodzi poniedziałek i człowiek zamiast z podładowanym akumulatorem, wypoczęty i pozytywny, zacząć nowy tydzień, jest wnerwiony, zły i sfrustrowany. Tego nie lubię.

Ale nie ma tego złego;-) Jestem już po rozmowie z Riko i takie beznadziejne dni najpewniej szybko się nie przydarzą.








Pelerynę już znacie. Dziś jedna z moich ulubionych blogerek opublikowała post, w którym także pisze o pelerynie. Narzeka, że nosi swoją tylko kilka razy w roku. Też to mam. Brakuje pory roku, czasu, by nacieszyć się tego typu okryciem wierzchnim. Moja kraciasta narzutka jeszcze mi się nie znudziła i wciąż jestem bardzo zadowolona z tej zdobyczy;-)


A teraz moja duma. Żabot. Pisałam już nie raz, że bardzo lubię kołnierzyki i wszystko, co może się z nimi, dosłownie i w przenośni, wiązać. Od jakiegoś czasu żaboty kręcą mnie szczególnie. Ten mnie zachwycił w lumpeksie. Zdobił wielką, babciową, bluzkę z lat pewnie osiemdziesiątych. Od razu jednak do mnie przemówił i dojrzałam jego olbrzymi potencjał.
    Za bluzkę zapłaciłam 4 złote, odcięłam żabot od marnej pozostałości i tadam! mam takie oto coś. Podoba Wam się?


Sukienka to zwykła szmatka z h&m. Ja bym tu widziała bardziej elegancką, szlachetniejszą małą-czarną. Ale, ale. na dniach mam urodziny i już zakupiłam sobie prezent w postaci tkaniny. Będę szyła wymarzoną kieckę. Efekty... oj nie wiem, kiedy, chyba jak mi dobę wydłużą.










fot. Riko



peleryna (cape) - allegro.pl
sukienka (dress) - h&m
torebka (bag) - sh
żabot (ruffle) - diy
bransoletka (bracelet) - nn
buty (shoes) - mango

13 komentarzy:

  1. Najpiękniejszy żabot jaki widziałam. Do tej pory byłam szczerą antyżabociarą, ale taka wersja to mi się podoba! Bez bluzki :D
    Wiem o czym piszesz, też nie cierpię takiego przelewania się niedziel i innych wolnych dni, przez paluchy. Róbmy coś, działajmy, jedźmy gdzieś - taki napęd w człowieku siedzi, trzeba z tego korzystać. Ale nie zawsze sa sprzyjające okoliczności:( Acha i pytanko -ta sukienka to jakaś nówka z h&m? Jest idealna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mi tu piszesz;-) Z tym żabotem.
      A kiecka nie jest nowa, ale to typowy h7m-owy ciuch, więc bądź czujna.

      Usuń
  2. ja jestem zachwycona! podoba mi się zarówno wydanie z płaszczem, jak i bez płaszcza - kolejna z Twoich stylizacji, która podoba mi się tak bardzo, że gdybym mogła, to kliknęłabym tu jakieś: "dodaj do ulubionych", czy coś ;P


    nie przejmuj się tym rzekomo zmarnowanym łikendem - będą inne, fajniejsze :) a nawet - o wiele fajniejsze, niż fajny mógł być ten, który minął :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja droga, możesz sobie ze mnie zrobić tapetę. Albo fototapetę;-)))) Taki głupi żarcik.
      Wystarczy że tu zaglądasz i znajdziesz mnie na fb.

      A co do zmarnowanego weekendu, to wiem, zdarza się. Ale mam jakąś wewnętrzną niezgodę na taki sposób spędzania cennego rodzinnego czasu, poza tym wkurza mnie łażenie za chłopami i sprzątanie. Taki właśnie był ten weekend i już nie dopuszczę do powtórki z rozrywki!

      Usuń
  3. Peleryną, żabot, rewelacja. Ja bym tylko odcięła to zapięcie na dole :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lala, rozważałam, ale ta kitka mi się jednak podoba, bo widać pochodzenie żabotu (czy żabota?) ;-)

      Usuń
  4. zazdroszczę pelerynki jest cudna!
    zapraszam do mnie: www.rumeur-rose.blogspot.com
    obserwujemy?

    OdpowiedzUsuń
  5. That cape is so amazing! I need it! <333 Love it so much! Great bag! Beautiful dress and scarf, too!

    Oh and thanks for stopping by and leaving such a sweet comment on my blog! I appreciated it!

    - Anna

    www.melodicthriftychic.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Płaszczyk rewelacja!! Twoje "wnerwienie" doskonale rozumiem, właśnie leżę z grypą w łóżku i modlę się żeby mi do świąt przeszło!

    OdpowiedzUsuń
  7. Pelerynka świetna, a przenośny żabot to fajny pomysł :)
    pozdrawiam, Małgosia

    OdpowiedzUsuń
  8. Powiem, że płaszczyk jest modny i świetny, całość bardzo dobra i elegancka. Super!
    Pozdrawiam, Nabil ;)

    http://www.nabilunity.com/
    https://www.facebook.com/NabilUnity

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny look:) bardzo w moim stylu :) super :) :D

    OdpowiedzUsuń