wtorek, 4 marca 2014

total beige look

Nie wyspałam się. Potrzebuję zapałek do podpierania opadających powiek. Już chyba nawet mocna kawa mnie nie uratuje. Byle do drzemki. I obiecuję poprawę - dziś będę w łóżku najpóźniej o 23.00. Wczoraj poszłam spać przed 01.00, a rano bezlitosny budzik wyrwał mnie  z ramion Orfeusza o 06.00. Jestem za stara na takie rzeczy.




Zresztą, ogólnie muszę się nauczyć lepiej planować i dysponować czasem. Zacznę chyba od wyśledzenia podstępnych szczelin, którymi moje cenne chwile uciekają. To jak z tyciem i jedzeniem. Wydaje się człowiekowi, że przecież waga powinna spadać, bo nie je dużo i odmawia sobie słodyczy. Ale nie zauważa, że na wieczór zjada przy filmie kilka pomarańczy, kalorycznych wbrew pozorom. Tak jest z czasem. Najgorsze są niepozorne czynności oraz klasyczni złodzieje - chwila serfowania po necie tu, paplanina przez telefon tam. Wiecie o co chodzi, przynajmniej mam nadzieję.



Dzisiejszy outfit jest beżowy, czyli nudy na pudy;-) Nic jednak nie poradzę, że dobrze się w takim czuję. Dodam jednak, że preferuję zimne beże, takie ziemiste. Ostatnio przypadkiem trafiłam na te getry i od razu zobaczyłam je z całym zestawem.
    Nie mogę nie wspomnieć o torebce. Zostaliśmy kiedyś z Riko zaproszeni na imprezę "przebieraną". Tematem była służba zdrowia. Mieliśmy nie pójść z różnych przyczyn, ale gospodyni, czyli Siostra Oddziałowa bardzo nalegała. Pozostała kwestia przebrania. Mieliśmy raptem kilka godzin na zorganizowanie sobie medycznych kostiumów. Powiem Wam, że poszło gładko - w ciągu 20 minut miałam strój i dla mnie, i dla Riko. Jeśli chodzi o fartuszek pielęgniarki, skorzystałam z uprzejmości przemiłych pań z mojej przychodni, a całą resztę "zrobiła" mi moja szefowa. Jej mąż był lekarzem, miała zatem sporo genialnych rekwizytów. Pożyczyła nam stetoskop, ciśnieniomierz, kitel, a  nawet puste recepty. Wreszcie dochodzę do sedna;-) Dała mi też tę torebkę - a bo to taki kuferek;-) Oczy mi się zaświeciły, bo torebeczka cudna, z solidnej skóry, z ciekawymi sprzączkami i zapięciami. cacuszko vintage. Szefowa musiała dostrzec podnietę, bo po prostu podarowała mi torebkę.
  



fot. Marta



płaszcz (coat) - krawcowa (sewer)
kapelusz (hat) - h&m
top - atmosphere
spódniczka (skirt) - h&m
kardigan (cardigan) - nn
szal (scarf) - diy
getry (leg warmers) - nn
bransoletka (bracelet) - nn
buty (shoes) - deichmann

3 komentarze:


  1. Hey beauty wowww you have a really nice blog :) would you like if we follow each other on blog? let me know what do you think ? Regards from Bosnia ♥
    http://obsessionwithfashion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. pięknie wyglądasz! płaszczyk i narzutka są świetne :) wiosną czuć! pomimo wielu ubrań - jest lekko, ja to lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nakrycia głowy uwielbiam <3 także kapelusik jak najbardziej przypadł mi do gustu:P co więcej świetna torebeczka :D

    OdpowiedzUsuń