środa, 26 marca 2014

peleryna w szkocką kratę

Oto, co mówi Słownik Języka Polskiego na temat słowa "próżny":


1. «mający o sobie bardzo dobre zdanie i lubiący, żeby go podziwiać i pochlebiać mu»
2. «nadmiernie przywiązujący wagę do rzeczy zewnętrznych; też: świadczący o takiej postawie»
3. «niedający pożądanych efektów»
4. «niczym niewypełniony»
 
Nie bez powodu przytaczam leksykalne wyjaśnienia - muszę się do czegoś odnieść. Rzecz w tym, że zastanawiałam się ostatnio, ile blog modowy ma wspólnego z próżnością. Jak tak sobie czytam, co językoznawcy na to, to myślę, że wiele. Nie mam złudzeń, próżność to nie cnota, a bloger/ka ma jej po czubek głowy.
      Nie jest tak, że mam o sobie wysokie mniemanie, uważam się za piękność i tylko czekam na komplementy (choć kłamałabym, twierdząc, że ich nie lubię). Przeciwnie, obu rąk nie starczy, by wymienić moje kompleksy, lata najlepszej figury mam raczej za sobą, w metrykę zaglądam już coraz mniej ochoczo, tak jak i w lustro. Mam więc świadomość swoich braków.
ALE.
Ale gdyby blogerom odebrać publiczność, możliwość wystawiania komentarzy przez odwiedzających, czyż blogosfera nie umarłaby śmiercią naturalną? Przez uduszenie się z braku tlenu? Tak, to oczy innych kobiet, publika i ciche liczenie na to, że to, co pokazujemy, spodoba się komuś, napędza każdy blog modowy.
 
 
 





Mam odwagę cywilną przyznać się, że owszem, jestem próżna i cieszę się rosnącą liczbą odwiedzających mnie osób, każdym komentarzem, a już komplement, wiadomo, pieści.
To jest dokładnie tak jak w życiu codziennym. Kiedy siedzę w domu, wbijam się w dresik, nie chce mi się czasami umyć głowy, a odpryśnięty lakier na paznokciu to pikuś. Ale za nic w świecie nie wynurzyłabym się w takim stanie z domowych pieleszy. I wiem, że nie jestem jedyna. Tak już jest - stroimy się, kiedy ktoś nas ogląda. Bez tego nam się nie chce.
Kontrowersyjny więc wydaje się pogląd, że ubieramy się/malujemy/itp przede wszystkim dla siebie. Hm, niby tak, sama czasem bezmyślnie powtarzam ten frazes, ale ile w nim jest prawdy? Niewiele.





   

O stylizacji. Zdominowała ją peleryna w kratę. Już wiecie, że przepadam za tym typem ubrania - przepastnym, luźnym. Mam sporo pończ, peleryn i takich tam;-) Tę nabyłam drogą kupna na allegro. Metka mówi, że jest mi o co najmniej dwa rozmiary za duża, ale ja tego nie widzę. Czuję się w  niej tak akurat. materiał jest świetnej jakości, ale nieco gryzie i gdy kołnierz dotyka szyi czy dekoltu, nieprzyjemnie drapie. Ale ja i tak zwykle mam jakiś szal, chustę lub coś pod spodem, więc nie ma problemu. Dodam, że peleryna ma na pewno swoje lata, to klasyczny vintage - wnoszę to po wyglądzie metki i krawieckim sznycie.










Wspominałam też, że nie przepadam za komplecikami, a tu znów buty i torebka z tej samej gamy kolorystycznej. uznałam jednak, że i tak już się sporo na mnie dzieje, więc komplecik przejdzie. Doszłam jednak do wniosku, że muszę kiedyś kupić torbę w takim kolorze jak ta na zdjęciach, ale dużą, prostą i bardziej casualową.



Zdjęcia zostały zrobione w ubiegły weekend i są pamiątką bardzo przyjemnego dnia. Wydawał się długi, nie przeciekł przez palce, spędziliśmy we troje dużo czasu, a wieczorem czułam coś na kształt satysfakcji. W nadchodzący weekend powinno być jeszcze lepiej, bo pogoda zapowiada się bajecznie, a my mamy rozległe plany rowerowe, spacerowe i piknikowe. Już się cieszę.
 



fot. Riko

peleryna (tartan cape) - vintage (allegro.pl)
spodnie (pants) - h&m
szal (wrapper) - diy
rękawiczki (gloves) - atmosphere
buty (shoes) - nn
torebka (bag) - vintage

10 komentarzy:

  1. świetna krata bardzo mi się podoba:)

    OdpowiedzUsuń
  2. I love the plaid

    www.highheelsandtutus.com

    OdpowiedzUsuń
  3. z taką ładną kratą na sobie, to masz prawo być próżną tak bardzo, jak tylko chcesz ;P
    i jeszcze mi się ten musztardowy (no dobra, niech będzie nawet zwyczajnie żółty ;P) szalik podoba! oj, jak bardzo :)!

    OdpowiedzUsuń
  4. Peleryna ma fantastyczny krój, a krata taka jaką lubię naj, naj:):)
    A co do próżności, to myślę że czy blogujemy czy nie i tak chcemy się podobać, oczywiście kupujemy rzeczy które nam się podobają, ale w finale chcemy wzbudzić zachwyt u innych, i usłyszeć miły komplement, a apetyt rośnie w miarę jedzenia:):) ( to tylko moje zdanie nie wiem dlaczego pisałam w liczbie mnogiej:):):))
    Uważam że "zdrowa" próżność nie jest zła:):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. racja, trochę próżności oznacza zdrowie psychiczne;-))

      Usuń
  5. Amazing look!!!

    xoxo

    http://estilohedonico.blogspot.pt/

    OdpowiedzUsuń
  6. Próżność... Każdy jest próżny na swój sposób. Kiedy oglądamy po raz pierwszy zdjęcie grupowe, to kogo szukamy? Oczywiście siebie. Taka próżność jest w miarę zdrowa. I lubię oglądać takie... " próżne" blogerki... inaczej bym nie wpadała na coraz to nowsze blogi. A Twój zestaw bardzo przypadł mi do gustu, rękawiczki porywam. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowna peleryna!! Wyglądasz genialnie!! Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń