czwartek, 20 lutego 2014

too busy having no ideas


Zacznę od tego, że mam dziś doła. Pacze, pacze na te zdjęcia i widzę, że utyłam, a do wiosny coraz bliżej. Nie będzie to typowe babskie zrzędzenie, nie bójcie się. Nie będę narzekać, bo sama jestem sobie winna. Na FB przyznałam się wczoraj, jak to wybiegłam do Biedronki (taaa, niby po wodę), zakupiłam sobie czekoladowych pralin i wszystkie pochłonęłam, nim wróciłam do domu. Jestem z tych nieprzejmujących się.
    Z drugiej strony oglądam blogi innych szafiarek i ściska mnie, jak widzę te cieniutkie nóżki i płaskie brzuchy. Mam świadomość, że będzie lepiej, jak tylko zacznie się wiosna - odkurzę rower, będą też długie spacery i takie tam zajęcia, które sprawiają, że człowiek nie myśli o jedzeniu, a do tego się rusza. Bo do ćwiczeń to mnie nikt nie przekona, jestem tak leniwa i niecierpliwa, że po 20 brzuszkach na dywanie stwierdzam, że to bez sensu. 
    Widzę jednak światło w tunelu - hulahop. Tak, postanowione, zakupuję hulahop! Wypowiem wojnę mojemu kołu ratunkowemu!






Kilka słów o sweterku ze zdjęć. Będzie mi się chyba już zawsze kojarzył z wypadem do kina, jaki sobie zorganizowaliśmy we dwójkę z synkiem. By dotrzeć do rzeczonego kina, musieliśmy przejść przez całe centrum handlowe. Ale się biedak denerwował, kiedy zaglądałam do co drugiego sklepu, za każdym razem obiecując, że to już ostatni;-) Wtedy to nabyłam ten sweterek właśni.
   Po drugie pamiętam, że przeczytałam napis i pomyślałam, że jest o mnie: "Too busy...". Potem zaś doczytałam "... having no ideas" i pojęłam, że co jak co, ale to nie o mnie, bo pomysłów to ja mam ostatnio aż nadto;-) Ale sweterek w miłej wyprzedażowej cenie zakupiłam.







fot. Riko

futro (fur) - orsay
spodnie (jeans) nn
szal (scars) - nn
buty (shoes) - mango
torba (bag) - select
sweter (sweater) - sinsay
naszyjnik (neckless) - nn

4 komentarze:

  1. Na prawdę fajnie Pani wygląda! :) futro boskie ! Cała stylizacja świetnie dopasowana! Jak najbardziej będę częściej zaglądać :)


    http://antonibilski.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja na szczęście ostatnio poczułam chęć pocenia się na dywanie ;)

    OdpowiedzUsuń