poniedziałek, 24 lutego 2014

mała czarna i czerwony płaszczyk



Badania pokazały, że prawie 70% Polek ma zastrzeżenia co do swego wyglądu. Tylko ta pozostała garstka kobiet akceptuje swoje ciało. Zastanawiałam się, co ja odpowiedziałabym, gdyby to mnie ankieter spytał, czy lubię swój wygląd.
    Oczywiście, że w pierwszym odruchu głośno krzyczałabym "Panie, daj spokój, nie lubię!" Ale wiecie co? Chyba jestem gdzieś pośrodku. Otóż mam całą listę życzeń i zastrzeżeń. To chciałabym zmienić, to jest do niczego, tamto nieciekawe, tu inne mają fajniej... Jestem typową kobietą, co oznacza, że zdarzają mi się klasyczne utyskiwania i kompleksy.
    Z drugiej strony jednak świadomość własnych niedoskonałości nie przeszkadza mi w byciu szczęśliwą.  Wiem,że po prostu nie jest źle i ilekroć mam pokusę, by stękać i narzekać na figurę, twarz czy włosy, myślę sobie, że szkoda energii.

 



Uważam, że to, jak siebie same postrzegamy i jaki mamy poziom samozadowolenia w dużej mierze wynika z tego, jak patrzy na nas nasz mężczyzna (o ile taki aktualnie jest u boku).
    Mam to szczęścię, że mogę być sobą. Riko mnie w pełni akceptuje, a przynajmniej tak twierdzi. Nie muszę się napinać, odchudzać, niczego udowadniać. Jestem jaka jestem, noszę co lubię;-) Czy mam włosy krótkie czy długie, czy jestem seksi-pleksi czy w szerokim swetrze, kilo mniej czy więcej, zawsze jest dobrze. Pozostaje mi tylko właśnie być sobą i to wydaje mi się  wartością absolutnie nadrzędną. 





Kobieta, która ma taką bazę i wewnętrzny luz, z przyjemnością i pewnością przegląda się w oczach mężczyzny. To co, że oponka do zgubienia, czas zaznacza swoje ślady, a fryzura nie jak w telewizorze, mnie tam dobrze z sobą.  



Kilka słów o zestawie. Płaszczyk jest ostatnią zdobyczą - za 20 zł. Słownie: jedyne dwie dychy. Zobaczyłam tę czerwień oraz błyszczące marynarskie guziki i już przepadłam. Nie odstraszył mnie nawet zbyt duży rozmiar ani szerokie "bary." Nie takie płaszcze się przerabiało (KLIK). Zmniejszyłam ramiona, skróciłam rękawy do długości 3/4i wydaje mi się, że aktualnie mam bardzo ładne okrycie wierzchnie. I nie wiem jak na Waszych monitorach, ale mój nie oddaje tej pięknej, nasyconej czerwieni. Uwierzcie na słowo.


    Sukienka z zary jest idealna, bo luźna i krótka, czyli tak jak lubię. Nie mam talii osy, więc rzadko wbijam się w obcisłe kiecki, za to w krótkich czuję się dobrze.
    Zawahałam się jednak, wpisując w tytule posta "mała czarna." Otóż słysząc to kreślenie, widzę sukienkę o bardziej klasycznym kroju, węższą, podkreślającą sylwetkę i raczej prostą. Moja to worek z luźnymi 
kieszeniami, więc nie wiem, czy się kwalifikuje. Ale czarna jest;-)





fot. Riko

płaszcz (coat) - sh
sukienka (dress) - zara
rajstopy (tights) - gatta
torebka (bag) - ebay.co.uk
zegarek (watch) - nn
buty (shoes) - mango
rękawiczki z ekoskóry (gloves) - primark

3 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ładnemu we wszystkim ładnie :) Choć ta kreacja szczególnie przypadła mi do gustu

    OdpowiedzUsuń
  3. FashiooonForever25 lutego 2014 08:37

    Śliczne zdjęcia :)
    Może obserwacja ? :)
    http://fashiooonforever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń