piątek, 14 lutego 2014

futrzane poncho i powrót zimy




Chyba się starzeję, bo ostatnio wciąż mówię o pogodzie. Emeryci tak mają. Ale dziś znów zawiążę do tego, co za oknem. A za oknem bardziej wiosna niż zima, choć bywało, że w połowie lutego to my mieliśmy Syberię (teraz to bardziej Sochi;-)) W radio mówili dziś rano, że pod względem termicznym ostatnie dni to przedwiośnie - ze słonecznymi, ciepłymi dniami i nocami z co najwyżej przymrozkiem.
    A ja przekornie pokazuję zdjęcia zdecydowanie zimowe. Miałam taki zapasik na dysku - zrobiłam je jakoś w styczniu, w naprawdę zimnym dniu. Para wtedy buchała z ust gęstą chmurą.




Niech to będzie punkt wyjścia do pewnej refleksji.  I mam nadzieję, że to będzie jedna z tych sytuacji, kiedy człowiek zdradza się z czymś z lekkim zażenowaniem, a potem się okazuje, że nie on jeden tak ma. Otóż ja zawsze w związku ze zmianą pór roku przeżywam pewną frustrację. Powoduje go stosunek liczby ubrań do dni lata/zimy/wiosny jesieni przy miażdżącej przewadze tej pierwszej. Mam tyle ciuchów, że nie ma siły, nie zdążę wszystkiego włożyć w stosownej porze roku. Tyle pomysłów, koncepcji, dodatków... a tu już rach-ciach i nadchodzi jesień czy inna zmiana.





I mnie zdarzają się klasyczne dramaty pod tytułem "Nie mam co na siebie włożyć!", ale zdecydowanie częściej z żalem myślę "I kiedy ja to zdążę ponosić?".
BŁAGAM, niech ktoś powie, że też tak ma.




Kilka słów o stylizacji.Poncho to kolejna pamiątka po mojej Mamie. Podarowała mi je właściwie jeszcze kiedy żyła, ale nie nosiłam go, bo bardzo kłaczy i nie sposób nosić je do innych rzeczy niż jasne. Teraz zaś, kiedy mam już swój jasny płaszczyk, mogę dumnie paradować w maminym futrzaczku. Nie macie pojęcia, jaki jest miły w dotyku! Te miękkie włoski wręcz łaskoczą w szyję i twarz, tak są delikatne.
    Futerko mam też na głowie;-) Tak, nie pierwszy raz udowadniam, że mam ostatnio słabość do tych materiałów. Ta czapa podoba mi się dodatkowo dlatego, że jest taka rosyjska;-)
fot. Roma

poncho/narzutka - TK Maxx
płaszczyk (coat) - szyty (sewed)
spodnie (leggins) - nn
blezer (blazer) - nn
rękawiczki (gloves) - nn
czapka (hat) - sh
kozaki (boots) - 5-th Avenue
torebka (bag) - nn

całuję Was gorąco, choć zdjęcia zimowe. I miłych, przytulaśnych Walentynek!



4 komentarze:

  1. Bardzo lubię Twój blog więc byłoby mi miło gdybyś mnie zaobserwowała :*

    paradiska-life.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. to chyba moja ulubiona z Twoich stylizacji :) bardzo młodzieńczo w niej wyglądasz! płaszczyk jest śliczny - a w połączeniu z tym futrzanym ponczo wygląda jeszcze ładniej :)
    i Mar się zachwyca takim samym odcieniem butów, co torebki ;P ja tak lubię :)

    pięknie wyglądasz, kiedy się uśmiechasz :)

    ja niby też mam więcej lżejszych ubrań, ale jak wczoraj robiłam porządek w szafie, to okazało się, że większość stanowią jeszcze zapasy z liceum i na pewno już tego nie założę ;P takich noszonych ciuchów, to mam kilkanaście podobieranych zestawów - ciągle mam wrażenie, że stale brakuje mi jakichś klasycznych ubrań.

    u mnie też przedwiośnie :) jestem tym zachwycona! bardzo się jednak boję, że powrócą jeszcze mrozy :( jak rok temu...

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękna stylizacja, wszystko do siebie pasuje :)

    Zapraszam do mnie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tak mam ..ciągle żal pory roku , bo tyle ciuchów do włożenia zostało ...Poncho przepiękne ...zazdroszczę go Pani ..podobnie jak płaszczyka ...

    OdpowiedzUsuń