poniedziałek, 3 lutego 2014

fiolety na zamarzniętym jeziorze

Banał, wiem, ale muszę to powiedzieć: każda pora roku ma swoje uroki. Najbardziej lubię maj, ale w każdym miesiącu jest coś, co po prostu lubię. Wiosną pięknie pachnie ziemia, cieszy dłuższy dzień, ciało i umysł napełniają się jakąś nienazwaną energią, serce się zakochuje i można zacząć odkurzać rower. Lato - wiadomo. Beztroska, sukienki, jezioro, las, urlop, śpiew ptaków o świcie i ciekawe możliwości towarzyskie. Jesień to niby niepokojąca, ale jednak potrzebna melancholia, czas uwielbienia swoich czterech kątów, miękkie swetry i mgliste pejzaże. Wreszcie zima. Owszem, nie przepadam za tym, że trzeba tak długo się ubierać, by wyskoczyć po bułki na śniadanie, że tak niewiele jest słońca, że brakuje sił witalnych, a szary dzień i szarzy ludzie ich nie dodają. Ale tylko zimą zamarzają wody! ;-)


Wybraliśmy się wczoraj na spacer nad jeziorem. Swoją drogą, musicie wiedzieć, że mieszkam w bardzo pięknym miejscu - chwila i jestem w Poznaniu, moment i jestem w cudownych lasach, nad jeziorem, nad rzeką... Jezioro skute lodem, to jeszcze pamiątka po niedawnych -15 stopniach. 






Niestety, nie potrafię jeździć na łyżwach. Nie jestem dobra w niczym, co wymaga równowagi. Chodzić potrafię, ale narty, łyżwy i stabilna postawa w rozbujanym tramwaju odpadają;-) W dzieciństwie jeździłam na łyżwach, chodziliśmy z bratem na zamarznięty staw, ale i wtedy nie było w tym nic z finezji i odwagi. 
   





    Odpowiada mi pogoda, jaka u nas ostatnio panuje. Zima, ale bez silnego wiatru, oblodzonych chodników i jezdni i twarzy szczypiącej od mrozu. 

   



fot. Riko




kapelusz (hat) - TK Maxx
szal (shawl) - nn
kurtka (jacket) - atmosphere
torebka (bag) - sh
rękawiczki (gloves) - oasis
buty (boots) - lasocki
sukienka (dress) - numph (sh)
bluzka (blouse) - atmosphere



   

2 komentarze:

  1. Magda, cudne te fiolety. Takie optymistyczne;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. śliczne kolorki ;) Super wyglądasz;)

    OdpowiedzUsuń