środa, 22 stycznia 2014

Mucha nie siada

Kiedy byłam mała, mama obsesyjnie wręcz pilnowała, bym miała dokładnie zawiązany szalik w chłodne dni i krzywiła się, kiedy widziała u mnie lub u kogoś innego tak zwaną gołą szyję. Podświadomie zachowałam w sobie to przekonanie, że kołnierzyk szalik, apaszka, coś przy szyi to rzecz święta.
   Rzeczywiście, lubię być czymś omotana. Nawet latem często nosze lekkie szaliki. Jeśli jednak nie jest to szal czy chusta, to na pewno nie słynna goła szyja. Coś na grdyce być musi;-) Moja narzutka z golfem w aktualnych mroźnych warunkach sprawdza się świetnie. Ogrzana jestem i opatulona profesjonalnie niemal od pasa po nos.




   Ostatnio jestem dość zafiksowana na wszelkie dodatki typu żabot, kokarda (patrz tutaj ), krawat i tak dalej. Dziś prezentuję muchę w groszki, którą sama sobie uszyłam. Mam zamiar uszyć sobie jeszcze kilka, zgromadziłam już materiały, tylko czasu brak. Niestety, wciąż doskwiera mi nieznośna proporcja pomysłów do wolnego czasu. Przydałoby mi się kilka miesięcy emerytury;-)




fot. Natalia


płaszcz (coat) - cameieu
narzutka (knitted cape) - sh
torba (bag) - atmosphere (sh)
rękawiczki (gloves) - marks&spencer
spodnie (jeans) - bershka
buty (shoes) - CCC
kapelusz (hat) - sh
kamizelka (vest) - edc (sh)
muszka (bow tie) - diy
koszula (shirt) - nn


2 komentarze:

  1. http://xoprimaxo.blogspot.com/

    świetna koszula :) <3

    OdpowiedzUsuń
  2. o, dziękuję, mnie też się podoba:-)

    OdpowiedzUsuń