czwartek, 9 stycznia 2014

łączka w zimie

Podczas jednej z rutynowych wizyt w sh wpadła mi w ręce ta oto spódniczka w łączkę (tylko ja tak nazywam takie desenie czy to jakaś ogólna nomenklatura?). Doszyłam jej podszewkę, bo ekstremalnie prześwitywała, a ja już swoje lata mam;-)




A'propos stosowności i wieku. Coraz częściej zastanawiam się nad granicą, którą niepostrzeżenie można przekroczyć. Za tą granicą czegoś nie wypada, coś wygląda niestosownie czy groteskowo. Weźmy takie mini i nadkolanówki. Uważam, że podstawowym kryterium i tak jest nie wiek, ale to, jak wyglądają nogi. Można bowiem mieć 17 lat i krzywe patyki albo niezgrabne piglety i wtedy mini wkładać po prostu nie wolno. Z drugiej strony w metrykę też trzeba sobie zaglądać i zadać pytanie, czy jeszcze można...? Ja jestem panią po 30 i to ze sporym hakiem i póki co śmigam w nadkolanówkach i dobrze mi z tym. Jeśli przekroczę tę granicę, o której mówię, to zwróćcie mi uwagę, proszę.




Patrzę na te zdjęcia i mam spostrzeżenia. Po pierwsze brzusio - w ostatnich tygodniach tygodniach wyhodowałam sobie profesjonalną oponę. Zrezygnowałam ze słodyczy i kolacji, ale co dnia w łazience słyszę okrutny szept mojej wagi: "to za mało, to za mało." Tak więc rozważam odpalenie Chodakowskiej.
Po drugie - grzywka. Oficjalna wersja jest taka, że nadpaliłam ją sobie nad gazem, mniej oficjalna, że sama sobie ją obcięłam, bo moja fryzjerka miała urlop;-) Jest krzywa i wygląda, jakby mi ją jakiś pies obszarpał, ale co tam, odrośnie przecież. Swoją drogą, może powinnam zmienić coś w temacie fryzury...?





                                                              fot. Roma




spódniczka - sh
szal - h&m
wisiorek - nn
blezer - atmosphere
bluzka - h&m
nadkolanówki - peackock
buty - deichmann
torebka - sh
kurtka - atmosphere

1 komentarz: